Sport.pl

Anwil Włocławek już odstrzelony, czas na Turów Zgorzelec

Koszykarze Trefla Sopot, już w najsilniejszym zestawieniu, postarają się w niedzielę dobić kolejny zespół walczący o miejsca 1-6. Od dwóch meczów bez zwycięstwa pozostaje bowiem PGE Turów Zgorzelec.
W minioną niedzielę do Sopotu przyjechał Anwil Włocławek. Rywale, gdy tylko dowiedzieli się, że Trefl zagra bez trzech czołowych koszykarzy - Łukasz Koszarka, Łukasza Wiśniewskiego i Johna Turka, zaczęli już przed meczem dopisywać sobie punkty za zwycięstwo.

Skarceni przez Filipa Dylewicza, Adama Waczyńskiego i Vonteego Cummingsa wrócili jednak do Włocławka z podkulonym ogonem. Trefl bez swojego "serca, mózgu i płuca" wygrał 88:67.

- Moi zawodnicy, przez pełne 40 min pokazali charakter. Było to tym ważniejsze, że graliśmy bez trzech bardzo ważnych koszykarzy - stwierdził trener sopockiej drużyny Karlis Muiznieks.

Koszarka i Wiśniewskiego dopadł ostry wirus grypy. Turek natomiast miał problemy z mięśniem uda.

- Cała trójka wróciła już do treningów. Jednak w przypadku Koszarka i Wiśniewskiego wycieńczenie po takiej chorobie jest dość spore. O przydatności koszykarzy do meczu zadecyduje piątkowy trening. Wierzymy jednak, że jeśli nawet nie w pełnym wymiarze czasowym, to jednak pojawią się oni na boisku w Zgorzelcu - mówi wiceprezes Trefla Marcin Kicior.

Sopocki zespół pokazał w poprzednim starciu swoją wszechstronność. Co prawda Anwil udowodnił, że jest obecnie najsłabszą drużyną w grupie 1-6, ale to i tak nie zaciera walorów Trefla. Pośród żółto-czarnych w najlepszy okres sezonu wszedł Dylewicz (średnie z trzech ostatnich meczów 23,6 pkt i 7 zbiórek). Swój rekord rozgrywek pod względem punktowym ustanowił Waczyński - 23 pkt. Co jednak stanowi największe zaskoczenie, o tym, że potrafi grać w koszykówkę, przekonał kibiców Cummings. Pomijając jego rekordy sezonu - 13 pkt, 4 asysty, 36-letni Amerykanin tym meczem wreszcie udowodnił, że w jego koszykarskim CV takie pozycje jak gra w 199 meczach NBA, Maccabi Tel Awiw czy Partizanie Belgrad nie są przekłamaniem.



Można więc zachować pewien spokój. Bo nawet jeśli w niedzielę Koszarek, Wiśniewski i Turek nie będą w pełni sił, to inni potrafią także dźwignąć ciężar gry. Do tego sopocianie trafiają na kolejny zespół w kryzysie. Turów nie wygrał jeszcze w drugim etapie rozgrywek. W pierwszej kolejce uległ u siebie Zastalowi Zielona Góra 73:91, w minionej przegrał w Słupsku z Energą Czarni 65:67.

- Nie jedziemy do Zgorzelca z myślą, że gramy o życie. Mamy trzy punkty przewagi nad Turowem. Z drugiej strony nie lekceważymy rywala. Zdajemy sobie sprawę, że w drugiej rundzie nie będą oni ciągle przegrywać - dodaje Kicior.

W Turowie mają również swoje problemy kadrowe. W starciu z Czarnymi, w samej końcówce meczu, na parkiet przewrócił się były rozgrywający Trefla Giedrius Gustas. Litwin upadł na łokieć, ale na szczęście, nie doszło do złamania. Oczywiście na ręku pojawił się krwiak i poruszanie nią sprawia Gustasowi ból, jednak nie wyklucza to całkowitego wyłączenia Litwina z niedzielnego meczu. Początek spotkania Turów - Trefl o godz. 17.15. Transmisja w TVP Sport.

Więcej o: