Sport.pl

Marcin Stefański: Mistrzostwo dla Trefla Sopot? Byłoby się czym delektować

- Nigdy nie zdobyłem mistrzostwa kraju z zespołem seniorów. Udało mi się z drużyną juniorów i pamiętam, że tytuł smakował dobrze. Myślę, że w Sopocie medalem delektowałbym się jeszcze dłużej - mówi plk.pl koszykarz Trefla Sopot Marcin Stefański.
Po czwartej wygranej w sezonie nad PGE Turów Zgorzelec (87:78) koszykarze Trefla pewnie kroczą ku zwycięstwo w drugim etapie sezonu Tauron Basket Ligi. Obecnie po piętach depczą sopocianom jedynie koszykarze Energi Czarnych Słupsk. Żółto-czarni radzą sobie pomimo kłopotów zdrowotnych, które w ostatnich tygodniach zdziesiątkowały ich kadrę. Najpierw poza grą (w meczu z Anwilem Włocławek) byli Łukasz Koszarek, Łukasz Wiśniewski i John Turek. W Zgorzelcu na boisku nie pojawił się natomiast Saulius Kuzminskas.

- W zespole jest bardzo dobra atmosfera, którą w dużej mierze budują zwycięstwa. Potrafiliśmy się podnieść po przegranym w końcówce meczu w Słupsku. Bez trzech podstawowych graczy potrafiliśmy zdecydowanie wygrać z Anwilem Włocławek. Takie sytuacje jeszcze bardziej zespalają drużynę - mówi oficjalnej stronie ligi Stefański. - W Zgorzelcu zagraliśmy bez Kuzminskasa. Przeciw takiej drużynie jak PGE Turów z pewnością łatwiej byłoby nam z czterema wysokimi zawodnikami w składzie. Poradziliśmy sobie w trójkę pod koszem, a także generalnie jako cała drużyna. To bardzo cieszy - dodaje skrzydłowy Trefla.



Po meczu w Zgorzelcu na uwagę zasługuje wyczyn Koszarka. Rozgrywający sopockiej drużyny wrócił do gry po przejściu ciężkiej wirusowej choroby. Na boisku miał się pojawić w razie nadzwyczajnej konieczności, a w sumie spędził na nim 34 min. i zdobył 15 pkt.

- Łukasz pokazał klasę, mimo że ostatnio chorował. Trzeba jednak zauważyć, że z pewnością nie był w swojej najwyższej formie. Widać, że po meczu był bardzo zmęczony, co normalnie wcześniej mu się nie zdarzało. Łukasz jest jednak klasowym zawodnikiem. Chciał prowadzić grę zespołu i wyszło mu to tak jak na podstawowego rozgrywającego przystało. Do tego Filip Dylewicz. Inaczej - zagraliśmy bardzo dobrze jako cała drużyna - dodaje Stefański.

Więcej o: