Po meczu Trefl Sopot - Zastal Zielona Góra. "W ostatnich sekundach doznaliśmy szoku"

- W ostatnich sekundach doznaliśmy szoku. Mieliśmy rozrysowaną akcję Trefla, ale zawiedliśmy - stwierdził po porażce z sopocką drużyną trener Zastalu Zielona Góra Mihailo Uvalin.
W sobotę w sopockiej Ergo Arenie odbył się jeden z najbardziej dramatycznych meczów Tauron Basket Ligi w obecnym sezonie. Jeszcze na 1,8 sekundy przed końcem, po punktach Waltera Hodge'a (ustanowił rekord sezonu zdobywając 38 pkt.) Zastal prowadził 87:86.

- Mieliśmy dobre momenty w ataku. W obronie natomiast cały czas graliśmy źle. Taka jednak jest koszykówka. Czasami nie grasz dobrze, a w ostatniej sekundzie zapewniasz sobie zwycięstwo - stwierdził Trener Trefla Karlis Muiznieks.

Szkoleniowiec sopockiej drużyny , po rzucie Hodge'a, poprosił o czas. Dzięki temu Trefl kolejną akcję rozpoczynał na połowie Zastalu. Piłkę z autu wyrzucał Łukasz Wiśniewski, trafiła ona do Łukasza Koszarka, a ten celnym rzutem za trzy punkty zapewnił swojej drużynie zwycięstwo.

- Nie chce wymieniać z nazwisk, kto zawiódł, bo nie na tym to polega. Dobrze zachowaliśmy się na pierwszej zasłonie, ale podczas drugiej dwóch koszykarzy poszło za zawodnikiem ścinającym w stronę kosza. Dlatego też czystą pozycję do rzutu otrzymał Koszarek - podsumował Uvalin. - Koniec końców, każde zwycięstwo jest zasłużone. Gdybyśmy my wygrali, to też powiedziałbym, że słusznie - dodał trener Zastalu.