TBL. Trefl Sopot pokonał Śląsk Wrocław. Niezawodny Filip Dylewicz

Koszykarze Trefla Sopot nie zawiedli w drugim ćwierćfinałowym starciu ze Śląskiem Wrocław. Przypomnieli sobie o swoich atutach i dzięki nim wyrównali stan rywalizacji
Sopocianie przystępowali do drugiego ćwierćfinałowego starcia z jednym celem. Mieli udowodnić, że porażka 78:86 w pierwszym meczu ze Śląskiem była jedynie wypadkiem przy pracy. Talizmanem przywracającym serię na właściwe tory i prowadzącym do zwycięstwa Trefla, miała być Ergo Arena. Pierwszy mecz odbył się bowiem w Hali 100-lecia w Sopocie, a w niej żółto-czarni w tym sezonie nie wygrywają. Koszykarze Trefla musieli jednak pamiętać, że w sezonie zasadniczym to Śląsk był górą w Ergo Arenie (82:77).

Faworyci ćwierćfinału drugie spotkanie rozpoczęli z animuszem. Presja wywierana na rywali, znak rozpoznawczy Trefla z rundy zasadniczej, czyli szybkie przejście z obrony do ataku oraz wysoka skuteczność sprawiły, że gospodarze szybko przejęli kontrolę. Po trójkach Łukasza Koszarka i Filipa Dylewicza oraz akcji 2+1 tego drugiego Trefl prowadził 11:2.

Pomimo iż sopocianie grali zespołowo, to w ich szeregach widać było lidera. Ambicjonalnie do spotkania podszedł Dylewicz. Świetnie spisywał się na obwodzie (trzy trójki w pierwszych 10 min.), a pod koszem ogrywał m.in. Adama Wójcika. W pierwszej kwarcie Dylewicz zdobył aż 16 pkt. W sumie w tej części gry rzucił ich o dwa więcej, gdyż rozpędzony trafianiem do kosza przy zbiórce, wrzucił piłkę w swoją obręcz. W kolejnej akcji trafił za trzy już do właściwego kosza, a Trefl w 8 min. prowadził 25:11.

I kiedy wydawało się, że sopocianie będą dobijać rywala, trener Śląska Miodrag Rajković znalazł sposób na gospodarzy. Jego zawodnicy zaczęli bronić strefą, a przewaga Trefla radykalnie stopniała. W 17 min. po dwóch rzutach wolnych Roberta Skibniewskiego wrocławianie przez chwilę wyszli nawet na prowadzenie 35:34. Na szczęście dla Trefla taktyczną odpowiedź znalazł jego trener Karlis Muiznieks. Dodatkowe podania pod koszem Śląska sprawiły, że gospodarze ponownie zaczęli kontrolować przebieg spotkania.

Czy Trefl awansuje do półfinału TBL?Sportowe Trójmiasto na Facebooku! Plus jeden? »


Jak się później okazało pierwsze minuty drugiej kwarty, to był jedyny moment słabej gry sopocian. Zaraz po zmianie stron żółto-czarni ponownie ruszyli do frontalnego ataku. Dowódcami kolejnej szarży bili Koszarek oraz Adam Waczyński (razem zdobyli 15 pkt. w trzeciej kwarcie). Ich ciężką pracę zwieńczył celnym rzutem za trzy punkty Vonteego Cummings, a przed ostatnią częścią gry sopocianie prowadzili 70:55. Takiej przewagi nie wypadało już roztrwonić. Cichym bohaterem spotkania został również Marcin Stefański. I to nie tylko ze względu na zdobycz punktową (7 pkt.). Skrzydłowy Trefla wykonał sporo brudnej roboty pod oboma koszami, wytracając z równowagi przeciwników.

Kolejny mecz odbędzie się w sobotę (godz. 18) we Wrocławiu. Tam zostanie rozegrane także czwarte stracie. Do półfinału awansuje drużyna, która jako pierwsza wygra w trzech spotkaniach.

Trefl Sopot - Śląsk Wrocław 86:77. Kwarty: 29:17, 17:24, 24:14, 16:22. Trefl: Dylewicz 23 (4), Waczyński 19 (1), Koszarek 18 (2), Turek 9, Wiśniewski 4 oraz Stefański 7, Cummings 5 (1), Kuzminskas 1, Szymkiewicz 0, Mallett 0. Śląsk: Skibniewski 14 (2), Graham 14 (1), Buczak 9 (3), Wójcik 6, Bogavac 6 oraz Diduszko 11, Sęk 7 (2), Mladenović 6, Bochno 3 (1), Niedźwiedzki 1. Stan rywalizacji: 1:1.

Więcej o: