Sport.pl

Trefl Sopot na ostatniej prostej przed półfinałem

Dopiero w piątym spotkaniu zapadnie decydujące rozstrzygnięcie o awansie do półfinału play-off w parze Trefl Sopot - Śląsk Wrocław. Jeśli w czwartek o godz. 20 sopocianie wygrają w Ergo Arenie, to oni awansują do strefy medalowej. W przypadku porażki odpadną z dalszej rywalizacji
Choć sopocianie do ćwierćfinału play-off przystępowali z drugiego miejsca, a Śląsk z siódmego, to rywalizacja między tymi zespołami na nadspodziewanie wyrównany przebieg. Po czterech spotkaniach stan rywalizacji to remis 2:2 i do wyłonienia półfinalisty potrzebne będzie piąty mecz. - To właśnie jest specyfika play-off, tutaj wszelkie kalkulacje, czy przewidywania mogą nie zdać się na nic - mówi portalowi trojmiasto.pl wiceprezes Trefla Marcin Kicior. - Taki rozwój sprawy jest jednak dobry dla koszykówki. Widać, że nasza ekstraklasa się wyrównała. Takie wyrównane spotkania, nierozstrzygnięta do ostatnich spotkań rywalizacja to świetny element marketingowy dla tej dyscypliny sportu, to wreszcie, a może przede wszystkim gratka dla kibiców basketu, którzy mają okazję oglądać więcej ciekawych spotkań o stawkę. Jedynie w parze Turów Zgorzelec - Anwil Włocławek rozegrano cztery spotkania, a i tam niewiele brakowało do piątego meczu. W decydującym spotkaniu Anwil rozegrał świetne zawody, ale Turów był jeszcze lepszy - dodaje Kicior.

Podobnie emocjonująca jak rywalizacja Trefla ze Śląskiem był ćwierćfinał z udziałem Asseco Prokom Gdynia i AZS Koszalin. Mistrzowie Polski awans do czołowej czwórki zapewnili sobie dopiero w piątym spotkaniu. - Takie drużyny jak Śląsk czy AZS, które przystępowały do play-off z najniższych pozycji grają na większym luzie. One nie muszą nikomu nic udowadniać, nie są faworytami więc nie oczekuje się od nich zwycięstw a taka sytuacja psychiczna często ma przełożenie na lepsze wyniki sportowe, na zwycięstwa - przekonuje Kicior.

CZY TREFL SOPOT AWANSUJE DO PÓŁFINAŁU PLAY-OFF? Sportowe Trójmiasto na Facebooku! Plus jeden? »


Jak podkreśla wiceprezes Trefla pięciomeczowa rywalizacja ze Śląskiem ma jednak swoje zalety. - Dobrze, że mecze są rozgrywane co dwa dni, wówczas jest szansa na wyeliminowanie błędów, widać to było po naszej drużynie, kiedy po przegranych spotkaniach zagraliśmy w kolejnych zupełnie inaczej. Taka niestabilność formy może wynikać również z tego, że każda drużyna zaczyna powoli odczuwać skutki długiego sezonu. Tu trzeba oddać trenerowi Karlisowi Muiznieksowi, że umiejętnie rotował zespołem, to może się przydać przy przedłużającej się serii play-off - zaznacza wiceprezes sopockiego klubu.

Więcej o: