Trefl Sopot pokazał dwie twarze, ale przegrał z Turowem Zgorzelec. Finał się oddalił

Wspinaczka na najwyższy poziom umiejętności w drugiej połowie meczu z PGE Turów Zgorzelec nie wystarczyła, aby Trefl Sopot prowadził w półfinale play-off.
Cztery zwycięstwa w dwóch pierwszych etapach sezonu, wygrana w Pucharze Polski. Taki bilans w meczach z Turowem miał przed play-off Trefl. O tym wszystkim trzeba było jednak zapomnieć, bo zgorzelczanie, po udanej serii ćwierćfinałowej z Anwilem Włocławek, mogli uwierzyć, że stać ich na kolejny awans do finału.

Żółto-czarni zaczęli nieźle w defensywie i po dwóch minutach i 5 pkt. Jermaine'a Malletta prowadzili 5:0. Do tego szybko po dwa faule złapali Daniel Kickert, Michał Gabiński oraz Aron Cel. Na tym jednak kłopoty Turowa się skończyły. Tempo gry świetnie podkręcał były rozgrywający Trefla Giedrius Gustas. A kiedy Trefl postawił obronę strefową, Turów dał pokaz rzutów trzypunktowych. Po trafieniach Damiana Kuliga i dwukrotnie Kickerta (w międzyczasie dołożył jeszcze rzut wolny) goście prowadzili w 16. minucie 39:28. W sumie w drugiej kwarcie zgorzelczanie sześciokrotnie dziurawili kosz zza linii 6,75 m, a w pierwszej połowie w tym elemencie gry mieli skuteczność 9/17! Tak grający zespól zawsze ciężko zatrzymać. Zwłaszcza, jeśli w tym samym czasie pudłuje się 8 z 15 rzutów wolnych. Na koniec pierwszej połowy Turów prowadził więc aż 54:36.

W przerwie sopocianie mogli wreszcie zrzucić maskę słabo grającej drużyny i pokazać prawdziwe oblicze. W pierwszoplanowe role wcielili się Łukasz Koszarek, Filip Dylewicz i John Turek. Pierwszy z nich zdobył w trzeciej kwarcie 12 pkt. (trafiając m.in. trzy razy za trzy punkty). Trefl zaczął grać twardo, szybko, a Turów wyglądał tak, jakby się przestraszył. Niespodziewanie dobre rezultaty zaczęła przynosić obrona strefowa. Trefl również zwalczał rywala jego własną bronią. Po dwóch trójkach Adama Waczyńskiego w 35. minucie było już tylko 74:79. Trzy minuty później, kiedy za dwa z faulem trafił Dylewicz, sopocianie dogonili Turów (83:83). Wtedy zaczęła się wymiana ciosów. Teraz to wicemistrz Polski doskoczył poziomem do Trefla, a obie drużyny spuściły gardę, aby za wszelką cenę rzucić rywala na deski. Decydujący cios zadał David Jackson. Po jego wejściu pod kosz i celnym rzucie goście prowadzili 92:90. Wyrównać próbował Dylewicz, jednak spudłował. O piłkę walczył Turek, wypadając z nią 25 s. przed końcem na aut. Gdy za chwilę dwa wolne trafił Michał Chyliński, Turów osiągnął przewagę, której nie oddał do końca meczu.

Drugie spotkanie serii półfinałowej granej do trzech zwycięstw w środę o godz. 18, znów w Ergo Arenie.

Trefl Sopot - PGE Turów Zgorzelec 94:98. Kwarty: 18:21, 18:33, 28:22, 30:22. Trefl: Koszarek 22 (3), Dylewicz 21, Turek 18, Mallett 11 (1), Wiśniewski 4 oraz Waczyński 10 (2), Cummings 6, Stefański 2, Kuzminskas 0. Turów: Gustas 20 (2), Kickert 19 (4), Jackson 12 (2), Chyliński 7, Gabiński 3 oraz Cel 11 (1), Wysocki 10 (1), Moore 7 (1), Lee 6 (1), Kulig 3 (1), Lauderdale 0. Stan rywalizacji: 0:1.