Finał TBL. Koszykarze Trefla Sopot wreszcie z wiarą w siebie

Trefl Sopot przerwał trwającą 11 meczów serię porażek z Asseco Prokom Gdynia. To może być punkt zwrotny w walce o mistrzostw Polski.
Przystępując do trzeciego meczu finałowego play-off TBL, Trefl miał za sobą 11 spotkań z Prokomem. Przez trzy sezony rywalizacji sopocianie ponosili same porażki. Kiedy już jednak przyszło przełamanie pozostawiło ono ogromne wrażenie. Tak pewnie grającego Trefla przeciwko mistrzom Polski nie widzieliśmy nigdy. Owszem sopocianie w innych meczach pokazywali grę na najwyższym poziomie, ale nigdy nie potrafili powtórzyć tego w starciu derbowym.

- Na pewno coś się ruszyło, gramy zdecydowanie lepiej, co pokazaliśmy na parkiecie grając mocno w obronie i w ataku. Nie dawaliśmy im dojść do łatwych pozycji, bardzo dużo rzutów też nie trafiali i to przełożyło się na zwycięstwo - twierdzi dla plk.pl skrzydłowy Trefla Adam Waczyński.

W odniesieniu historycznego zwycięstwa pomogło sopocianom sześć dni przerwy pomiędzy drugim a trzecim meczem finału. Nabrali oni sił, ale co najważniejsze:

- Doszło do nas, że są do pokonania, ponieważ oglądaliśmy wielokrotnie mecze, które rozgrywaliśmy wcześniej. One pokazały, że Asseco nie jest takie straszne, też popełniają dużo błędów, a my musieliśmy je po prostu wykorzystać. Ważne, że psychicznie się przygotowaliśmy, że możemy pokonać Prokom i teraz mam nadzieję, że będzie nieco lepiej - dodaje koszykarz Trefla.

Jednym z zaskoczeń trzeciego meczu finału było wystawienie w pierwszej piątce Waczyńskiego i Jermaine'a Malletta. Natomiast na ławce mecz rozpoczął Łukasz Wiśniewski. Waczyński i Mallett zdobyli w sumie 25 pkt. Pierwszy z nich trafił 6 z 7 rzutów za 2 pkt. Trenera Karlisa Muiznieksa powinno cieszyć jednak najbardziej to, że Waczyński zagrał wreszcie bez respektu dla rywala. Odważne wejścia pod kosz sprawiły, że to zawodnicy Prokomu zaczęli się go obawiać.

- Bardzo cieszę się, że coś zaskoczyło w całym zespole, a nie tylko u mnie. Każdy potrafił rzucić i trafiać na dobrej skuteczności, co cieszy. Przełamałem się indywidualnie, mam nadzieję, że będzie już tylko lepiej - uważa Waczyński.

Czwarte starcie serii do czterech zwycięstw, czwartek, Ergo Arena, godz. 18. Prokom prowadzili w finale 2-1.