Sport.pl

Łukasz Koszarek dla Trójmiasto.sport.pl: Euroliga jest naprawdę kusząca

- Decyzję o tym, gdzie zagram, chciałbym podjąć w ciągu kilku dni. Wpływu na nią na pewno nie będą miały ostatnie informacje o kłopotach Trefla, bo to stabilny klub, a ludzie, którzy w nim pracują, są wiarygodni - mówi Łukasz Koszarek, który w nowym sezonie będzie koszykarzem mistrza Polski Asseco Prokom Gdynia lub wicemistrza Trefla Sopot.
Grzegorz Kubicki: Czy podjął pan już decyzję, w którym klubie będzie grał w przyszłym sezonie?

Łukasz Koszarek: Rozmowy trwają, ale umowy jeszcze nie podpisałem. Mam nadzieję, że zrobię to w ciągu kilku najbliższych dni, ale dopóki nie ma podpisów pod kontraktem, nie chciałbym niczego przesądzać. Za dużo rzeczy w życiu widziałem i o zbyt wielu słyszałem, żeby już teraz - bez ważnej umowy - ogłaszać, gdzie zagram.

Ale nadal wybiera pan już tylko między Prokomem i Treflem?

- Tu się nic nie zmieniło. Mój agent rozgląda się jeszcze za granicą, ale na razie nic z tego nie wychodzi. Koncentrujemy się więc na Trójmieście. W ostatnim czasie negocjacje nabrały tempa, są nawet teraz bardzo intensywne. Zarówno ja i klub chcielibyśmy to wszystko mieć już załatwione, ale jeszcze chwilę trzeba poczekać.

Gdzie panu bliżej - do Sopotu czy Gdyni?

- 50 na 50.

Prokom, oprócz tego, że jest regularnym mistrzem Polski i wizytówką naszej ligi, kusi pewnie jeszcze Euroligą...

- A to bardzo ważny argument. Co roku sobie powtarzam, że muszę się w końcu w niej spróbować, ale zawsze czego nie udaje się dograć. A to ktoś inny zaproponuje mi dużo lepszy kontrakt, a to klub, który mnie chciał, ma już kogoś na moje miejsce. Zawsze coś. A ta Euroliga jest naprawdę kusząca.

Widziałby się pan w drużynie z Jerelem Blassingame'em, który ma przedłużyć kontrakt w Gdyni?

- Nie jestem dzieckiem. Wiem doskonale, że rywalizacja w zespole musi być, bo to działa na korzyść drużyny.

Czy wpływ na pana decyzję mogą mieć informacje o ostatnich kłopotach Trefla, który nie dostał licencji na grę w PLK?

- Nie. Trefl to stabilny klub. A ludzie, którzy pracują w klubie z Sopotu, są wiarygodni. Myślę, że opinie o tym, że Trefl zapadnie się zaraz pod ziemię, są przesadzone. Jestem przekonany, że w Sopocie wyjdą zaraz na prostą i dalej będą silnym ośrodkiem w Polsce.

I w Gdyni i w Sopocie są nowi trenerzy. Prokom poprowadzi szkoleniowiec reprezentacji Litwy Kestutis Kemzura, a Trefla legenda chorwackiej koszykówki - choć nie jako trener - Żan Tabak. Czy osoba szkoleniowca też ma dla pana znaczenie?

- Oczywiście. Każdy szczegół jest ważny. Ambicje klubu, trener, otoczenie graczy w zespole. Siedzimy teraz z agentem i analizujemy - plusy i minusy. Pewnie jak już skończymy liczyć, to zdecydujemy, gdzie mi będzie najlepiej (śmiech).

To już melodia przeszłości, ale oprócz Prokomu i Trefla bardzo chcieli pana w Zielonej Górze. Dlaczego się pan nie zdecydował?

- Jest już po fakcie, więc nie ma co się w to zagłębiać. Rozmawiałem z trenerem Uvalinem, to bardzo sympatyczny facet. Szkoda, że nam nie wyszło, ale może kiedyś? Teraz z agentem koncentrujemy się na Trójmieście, wszystkim zależy na jak najszybszej decyzji.

Koszarek powinien grać w Treflu czy w Prokomie? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! +1? »


Więcej o: