Sport.pl

Skrzydłowy Trefla Sopot Przemysław Zamojski: Widzimy swoje błędy

Jednym z liderów Trefla Sopot w obecnych rozgrywkach ma być Przemysław Zamojski. Skrzydłowy, który przed sezonem przyszedł do drużyny wicemistrza Polski z Asseco Prokom Gdynia w dwóch dotychczasowych meczach głównie rzucał za trzy punkty: - Jestem od tego, aby po zasłonach wychodzić na czyste pozycje i grozić rzutem z dystansu. Czuje się w tym bardzo dobrze i nie narzekam - mówi koszykarz.
Marcin Dajos: Wygrywacie z Polpharmą Starogard Gdański różnicą ponad 20 pkt, a trener Żan Tabak mówi o sporej liczbie błędów które popełniliście. Gdyby ich nie było wygralibyście różnicą 40 pkt?

Przemysław Zamojski: Pewnie tak (śmiech). Trener jest bardzo uczulony na naszą obronę. My sami widzimy, że z każdym treningiem wychodzi ona nam coraz lepiej, ale są jeszcze spore braki. Jeśli nasza obrona będzie funkcjonowała co najmniej w 80 proc., wyniki będą przyzwoite. Co prawda Polpharma rzuciła nam tylko 65 pkt, ale jesteśmy w stanie grać jeszcze lepiej.

Wydaje się jednak, że każdy trener powinien być zadowolony, gdy w dwóch meczach z rzędu, w tym jednym z mistrzem Polski, jego zespół nie pozwala drużynie przeciwnika rzucić więcej niż 69. Co jeszcze można zmienić w tak funkcjonującej defensywie?

- Nasza obrona jest dobra w początkowej fazie sezonu. My jednak widzimy swoje błędy. Posiadamy dużo wariantów obronnych, z których większość szwankuje.

A pan jak czuje się w nowej drużynie? Jak na razie wychodzą panu głównie rzuty za trzy punkty.

- Trener ma swoją taktykę. Jeden gra więcej na koźle, drugi gra więcej pick&rolli. Ja jestem od tego, aby po zasłonach wychodzić na czyste pozycje i grozić rzutem z dystansu. Czuje się w tym bardzo dobrze i nie narzekam. U nas wszystko zaczyna się od obrony. Jeżeli gramy dobrą defensywę, to atak przychodzi sam.

Ale przecież potrafi pan wejść dynamicznie pod kosz i skończy efektownie akcję. Nie walczy pan z trenerem o takie zagrania?

- Nie, nie walczę. Prędzej czy później sytuacje boiskowe doprowadzą do tego, że będę musiał grać z piłką. Jeśli są same rzuty trzypunktowe, to tez nie jest zła sprawa. Trzeba korzystać z tego, co daje boisko.

Komunikacja z Filip Dylewiczem i Adamem Waczyński zapewne nie stanowi dla pana problemu?

- Znamy się od wielu lat i gra z nimi to sama przyjemność.

Więcej o: