AZS Koszalin - Trefl Sopot 88:86. Szalony mecz sopocian

Koszykarze Trefla Sopot choć długimi momentami byli lepsi od gospodarzy, przegrali w Koszalinie z AZS 86:88. O wyniku zadecydowała zimna krew Pawła Leończyka, który w końcówce meczu wykorzystał cztery rzuty osobiste.
Pierwsza część meczu była szalona. Zupełnie, jakby w przerwie między pierwszą, a drugą kwartą zawodnicy obu drużyn zamienili się koszulkami. Gdy pierwszą odsłonę zdecydowanie wygrali goście (18:32) wydawało się, że jeśli w kolejnych 10 minutach utrzymają skuteczność do przerwy będzie praktycznie po meczu. Nic z tego. W drugiej kwarcie role się odwróciły. Gospodarze rzutami za trzy punkty szybko odrobili straty i na przerwę schodzili - choć początkowo trudno było w to uwierzyć - prowadząc jednym punktem (49:48).

W drugiej połowie goście wrócili do gry z początku meczu. Trener Żan Tabak równomiernie rozłożył odpowiedzialność za zdobywanie punktów, dzięki czemu jego koszykarze punktowali jakby byli ze sobą synchronizowani. Na pierwszy plan wysunął się kwartet: Frank Turner-Filip Dylewicz-Sime Spralja-Przemysław Zamojski. Każdy z nich rzucił po niemal 20 pkt. ale na zwycięstwo w Koszalinie to nie wystarczyło. Na 2,5 min. przed końcem gospodarze po dwóch celnych rzutach osobistych Pawła Leończyka doprowadzili do remisu (84:84). Co prawda Turner trafił jeszcze za dwa, ale ostatnie słowo należało do gospodarzy. Znów osobiste wykorzystał Leończyk (86:86), a kropkę nad i postawił rzutem za dwa Robert Skibniewski.



AZS Koszalin - Trefl Sopot 88:86. Kwarty: 18:32, 31:16, 14:21, 25:17.

AZS: Kuebler 14 (2), Wołoszyn 12 (4), Henry 12 (2), Robinson 11 (2), Skibniewski 11 (2), Wiśniewski 10 (1), Leończyk 10, Harris 8, Mielczarek 0.

Trefl: Turner 19 (1), Dylewicz 18 (1), Spralja 15 (2), Zamojski 13 (2), Acker 8 (2), Waczyński 8 (1), Looby 4, Stefański 1, Dąbrowski 0, Jarmakowicz 0.

Więcej o: