Nie ma już niepokonanych w lidze koszykarzy. Trefl Sopot - PGE Turów Zgorzelec 80:76

Koszykarze Trefla Sopot udowodnili, że to oni grają obecnie najlepszą koszykówkę w Tauron Basket Lidze. Po zaciętym spotkaniu pokonali w Ergo Arenie PGE Turów Zgorzelec, który do niedzieli nie poniósł na krajowych parkietach ani jednej porażki.
Niezły występ w Zielonej Górze przeciwko Stelmetowi sprawił, że trener Żan Tabak po raz drugi w sezonie wystawił w pierwszej piątce Kurta Looby'ego. Antiguańczyk świetnie wszedł w mecz z Turowem. Zaczął od swojego znaku firmowego, czyli bloku, następnie rządził pod atakowanym koszem. Nie byłoby jednak jego skutecznych zagrań gdyby nie pomoc Franka Turnera. Rozgrywający Trefla tego dnia jakby nie zauważał obrońców drużyny ze Zgorzelca. Asystował, rzucał i trafiał z niewiarygodnych pozycji, a w całym spotkaniu uzbierał double-double 25 pkt i 11 asyst.

Turów oparł w pierwszej kwarcie grę na Michale Chylińskim i Aaronie Celu, a to nie przyniosło oczekiwanego skutku. W Treflu do wspomnianej dwójki dołączył się jeszcze Adam Waczyński i w 6. minucie gospodarze prowadzili 16:9. Zespół ze Zgorzelca zaczął grać na równi z sopocianami, gdy w drugiej kwarcie kosz zaczął dziurawić David Jackson. Amerykanin zdobył w tej części gry 11 pkt. Później do wyniku zaczęli dokładać się kolejni koszykarze obu zespołów, a to doprowadziło od zaciętej końcówki.

Na minutę przed końcem (żółto-czarni prowadzili 76:73) piłkę po stracie Trefla i czasie dla trenera gości Midraga Rajkovicia, z połowy rywali wyprowadzali gracze Turowa. Podanie przechwycił Przemysław Zamojski. Trefl wyszedł z kontratakiem, ale piłka podana do Filipa Dylewicza zamiast w jego ręce trafiła za boisko. Turów dostał kolejną szansę na zmniejszenie straty i jej nie zmarnował. Po punktach grającego świetnie w drugiej połowie Ivana Zigeranovicia (zdobył w niej wszystkie swoje punkty) goście przegrywali 75:76. Na odpowiedź Trefla nie trzeba było długo czekać. Z półdystansu punkty zdobył Turner. Rajković poprosił o kolejną przerwę, więc jego zespół ponownie zaczynał na połowie Trefla. I znowu miał problem z wyprowadzeniem piłki, którą w końcu dostał Jackson. Oddał ją do Djordje Micicia, a ten, podczas markowania rzutu za trzy punkty popełnił błąd kroków. Na 20 sekund przed końcem dwa wolne wykonywał Turner i nie pomylił się ani razu (80:75). Kolejne dwie akcje, to ponownie błędy z obu stron i dopiero na 0,4 sekundy przed końcem, przy rzucie za trzy faulowany był Micić, który trafiając raz z linii rzutów wolnych ustalił wynik meczu.

Trefl Sopot - PGE Turów Zgorzelec 80:76. Kwarty: 25:19, 19:24, 19:18, 17:15. Trefl: Turner 25, Looby 12, Dylewicz 11 (1), Waczyński 10 (1), Dąbrowski 2 oraz Spralja 9 (1), Michalak 8 (1), Zamojski 3, Stefański 0, Harrington 0. PGE Turów: Jackson 17 (2), Zigeranović 14, Chyliński 11 (1), Cel 9, Aleksić 6 (1) oraz Kulig 9 (1), Micić 8 (1), Wichniarz 2, Gabiński 0.