Sport.pl

Oceniamy koszykarzy Trefla Sopot po debiucie w Eurocup. Trema, zadyszka, walka

Miała być walka, której w większości zabrakło. Był za to respekt dla przeciwnika i wysoka porażka z Galatasaray Stambuł 65:94. Dobre wrażenie pozostawiło jednak po sobie dwóch zawodników Trefla Sopot - Adam Waczyński i Michał Michalak.
Lorinza Harrington: W defensywie bardziej przydatny od pierwszego rozgrywającego Franka Turnera. Niestety, ofensywa praktycznie u niego nie istniała. Po zawodniku, który grał tak w NBA, jak i w Eurolidze, trzeba wymagać, że nie będzie podchodził z tak wielkim respektem do rywali w Eurocup.

Frank Turner: Rozgrywający Trefla w starciu z byłymi gwiazdami Euroligi, jak Jamont Gordon czy Boniface N'Dong, był bez szans. Po raz kolejny przypomina on Jerela Blassingame'a, czyli gwiazdę Asseco Prokomu Gdynia, z poprzedniego sezonu. Daje się zdominować grającym fizycznie rywalom. W grze Turnera potrzeba jeszcze więcej sprytu, który przez chwilę zaprezentował w drugiej kwarcie. Bo wejścia pod rękę koszykarzy, od których odbija się jak od muru, będą kończyć się efektownymi blokami.

Filip Dylewicz: Zawiódł pod koszem. Fizyczna gra przeciwko potężnym podkoszowym rywala nie za bardzo mu wychodzi. Zwłaszcza gdy jest często podwajany. Jedynym sposobem na zdobycie punktów była więc ucieczka na obwód. Całe szczęście, że trafił 4 z 6 prób zza linii 6,75 m.

Marcin Stefański: Był jednym z tych, którzy włączyli w Treflu tryb walki. Bez niego w pierwszych minutach spotkania ostre starcia w polu trzech sekund prowokowane przez koszykarzy Trefla praktycznie nie istniały. Zrobił, co mógł.

Kurt Looby: Zdominowany przez N'Donga. Demon defensywy, jakim miał być, zamienił się tego wieczora w potulnego misia. Zabłysnął raz, kiedy zablokował środkowego z Senegalu. O jego bezradności świadczy chociażby pięć fauli i tylko jedna zbiórka.

Sime Spralja: Jego wejście odmieniło grę ofensywną Trefla. Wyciągał na obwód wysokich graczy Galatasaray, dzięki czemu inni zawodnicy sopockiej drużyny mogli w łatwiejszy sposób zdobywać punkty. Ogromnym minusem jest suma zbiórek, którą uzyskał. Dwie zebrane piłki to jak na środkowego dramatyczny wynik.

Adam Waczyński: Razem ze Spralją odmienił losy meczu w drugiej kwarcie. Wiele do gry wniósł jego niesamowity ciąg na kosz. Gdyby każdy z graczy Trefla walczył jak Waczyński, porażka byłaby mniej bolesna.

Michał Michalak: Jeśli trener Tabak miał jakieś wątpliwości, czy zaufać młodemu graczowi, to po spotkaniu z Galatasaray powinien się ich pozbyć. Zaimponował w drugiej kwarcie, grając tak, jakby miał za sobą dziesiątki spotkań rozegranych w Eurocup. Wywierał również wzorowy nacisk w defensywie na Henry'ego Domercanta, czyli gwiazdę europejskiej koszykówki.

Przemysław Zamojski: Miało procentować euroligowe doświadczenie, a było pięć przestrzelonych rzutów za trzy punkty, z których większość oddanych pod wpływem uciekającego czasu. Zupełnie bezbarwny występ. Może zaszkodziło mu to, że mecz rozpoczął w pierwszej piątce?

Więcej o: