Sport.pl

Trener Trefla Sopot Żan Tabak: Podziałały na nas nazwiska i nazwa drużyny przeciwnej

- Weszliśmy w mecz zupełnie bez energii. Nie potrafiliśmy pokazać żadnych atutów. Jedyne, co mogę obiecać, to to, że w kolejnych starciach będziemy walczyć na sto procent możliwości. Jednak nie uważam, że nasza gra była chaotyczna. Zbyt duże wrażenie zrobiły na nas nazwiska przeciwników oraz nazwa drużyny, z którą graliśmy - mówi po porażce 65:94 w Eurocup z Galatasaray Stambuł trener Trefla Sopot Żan Tabak.
- Zaczęliśmy mecz złą nogą. Podeszliśmy do drużyny Galatasaray ze zbytnim respektem. Nie jesteśmy drużyną, która w obronie czeka na to, co zrobi przeciwnik. Staramy się grać agresywnie. A tego zabrakło nam na początku spotkania. Pozostała część gry była przejrzysta. Taktycznie, fizycznie Galatasaray nas zdominowało. Oczywiście były z naszej strony pewne oznaki życia, ale nie potrafiliśmy przełożyć myśli taktycznej na grę. To był nasz największych błąd - dodaje Tabak.

Trefl fatalnie wszedł w starcie z Galatasaray i przegrywał w połowie pierwszej kwarty 0:13.

- Co do naszej postawy, to już w ostatnich dwóch ligowych meczach zagraliśmy źle w obronie. A w spotkaniu z Galatasaray tylko kontynuowaliśmy tę postawę. Na szczęście na poziomie polskiej ligi jesteśmy na tyle dobrym zespołem w ofensywie, że potrafiliśmy zniwelować niedociągnięcia defensywy. Dzisiaj robiliśmy to samo, ale oczywiście przeciwnik był znacznie lepszy. Jedyne, co mi pozostaje, to poszukać w moich graczach więcej ambicji. Nie możemy raz upadać, a raz się podnosić. Chcę, abyśmy przez cały czas utrzymywali ten sam wysoki poziom zaangażowania - uważa Chorwat.

Problemem jego drużyny było odcięcie jednego z jej głównych motorów napędowych, czyli Franka Turnera. Amerykanin nie radził sobie z fizyczną grą przeciwnika, przez co nie mógł zaprezentować wszystkich swoich atutów. Znacznie lepiej wypadł jego zmiennik Lorinza Harrington, który pomimo tego na boisku spędził mniej czasu niż rodak.

- Zgadzam się z tą opinią, że wypadł on lepiej. Nie mogłem jednak dać Lorinzie więcej minut gry. Wprowadzenie nowego zawodnika do naszej taktyki wymaga trochę czasu. Z drugiej strony, kiedy masz w pierwszej piątce koszykarza, którego obdarzyłeś wcześniej zaufaniem, to później musisz być konsekwentny i dalej mu ufać. Dlatego Frank grał z Galatasaray więcej - tłumaczy Tabak.

- Galatasaray ma mnóstwo dobrych graczy, tak więc musisz wykorzystać każdą najmniejszą okazję, którą oni ci dają. Niestety, w tym spotkaniu wyglądało to tak, jakby rywale przewyższali nas nawet chęcią walki. Zgadzam się z trenerem, że zadziałał tu zbyt duży respekt dla rywali. I kiedy tylko popełnialiśmy jakiś błąd, byliśmy za to karani. Mam nadzieję, że potraktujemy to spotkanie jako nauczkę. Pokazało ono nam, jak należy być skupionym przez całe 40 minut - uważa Harrington.

W jego przypadku mówienie o zbytnim respekcie dla przeciwnika nieco dziwi. Amerykanin w przeszłości grał przecież zarówno w NBA, jak i w Eurolidze.

- Staram się nie zwracać uwagi na to, przeciwko komu gram. Niestety, jako zespół źle wypadliśmy w pierwszych 5-6 minutach i to się już za nami ciągnęło. Trzeba jednak pamiętać, że dla większości chłopaków z naszej drużyny był to debiut w pucharach i stąd takie zachowanie. Dlatego jestem pewien, że w kolejnych meczach nie zobaczycie już takiego występu - dodaje amerykański rozgrywający.

A Twoim zdaniem, co wpłynęło na wynik spotkania? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o: