Sensacyjny transfer - Filip Dylewicz z Trefla Sopot do Stelmetu Zielona Góra?

Trefl Sopot może stracić swoją największą gwiazdę - Filipa Dylewicza. Czy koszykarz przejdzie do Stelmetu Zielona Góra?
Dylewicz jest gwiazdą nie tylko Trefla, ale i całej ligi. W tym sezonie rzuca średnio 13,9 pkt i ma 6,3 zbiórki. Z nieoficjalnych informacji wynika jednak, że już niedługo Dylewicz może zmienić klub, spekuluje się, że powodem miałyby być zaległości finansowe klubu wobec koszykarza.

- To nieprawda. Trefl prawie nie ma zaległości, a na pewno nie jest w tym gorszy niż inne polskie kluby - mówi nam jeden z agentów.

Ta informacja kłóci się jednak z wypowiedzią wiceprezesa Trefla Marcina Kiciora, który na antenie Radia Gdańsk potwierdził, że względem koszykarzy istnieją zaległości finansowe.

Jak ustaliliśmy, rozmowy z Dylewiczem podjął już Stelmet, który już teraz ma mocny skład i jest jednym z kandydatów do mistrzostwa Polski.

- Czy chcemy Filipa? Powiem tak: na razie nic nie jest pewne, rozmawiamy z kilkoma zawodnikami, którzy mogliby nas wzmocnić pod koszem. Poza tym trzeba pamiętać, że do tanga trzeba dwojga - mówi trojmiasto.sport.pl właściciel klubu z Zielonej Góry Janusz Jasiński.

Czy Stelmet znalazłby środki na zatrudnienie dobrze zarabiającego Dylewicza? - Coś byśmy wymyślili. Nie wiem, czy znaleźlibyśmy dodatkowe środki w budżecie, ale może moglibyśmy ich poszukać w inny sposób. Np. poprzez zmiany w składzie - dodaje Jasiński.

Skoro Trefl nie zalega pieniędzy Dylewiczowi, to dlaczego koszykarz chciałby odejść? - To proste, bo dostał dużo lepszą ofertę. A poza tym to mogłoby być dobre rozwiązanie także dla... Trefla, który zdjąłby z siebie ciężar wysokiego kontraktu Dylewicza - dodaje jeden z agentów.

Jego zdaniem również z tego powodu Trefl nie zatrudnił nowego trenera po odejściu Żana Tabaka, tylko oddał drużynę w ręce dotychczasowego asystenta Mariusza Niedbalskiego. - Odejście Tabaka to ulga dla budżetu Trefla. Podobnie może być z Dylewiczem - mówi agent.

Kicior w Radiu Gdańsk podkreślił, że spekulacje, jakoby Dylewicz miał opuścić Sopot, są nieprawdziwe.

Więcej o: