Mecz z Jeziorem Tarnobrzeg nie będzie dla Filipa Dylewicza ostatnim w barwach Trefla Sopot

W sobotę (godz. 19) Trefl Sopot podejmie w Hali 100-lecia Jezioro Tarnobrzeg. Jak zapewnia ikona żółto-czarnych Filip Dylewicz, ani to, ani kolejne starcie nie będzie jego ostatnim w barwach wicemistrzów Polski.
W tym tygodniu wiele spekulowało się o odejściu Dylewicza do Stelmetu Zielona Góra.

- To czyste spekulacje. Mogę zapewnić kibiców Trefla, że zostaję z zespołem. Cieszy tylko to, że fajnie zareagowali na to w Zielonej Górze. Ogólnie nie jestem lubiany w innych halach, a tu okazało się, że w tym mieście mam kilku fanów - mówi skrzydłowy żółto-czarnych.

W ostatnim, niespodziewanie wygranym meczu Eurocup z BC Donieck Dylewicz (77:66) był najskuteczniejszym koszykarzem spotkania. Zdobył 20 punktów, trafiając zaledwie (jak na niego) jeden raz za trzy punkty.

- W kolejnym spotkaniu przeżywaliśmy wzloty i upadki. Pozwoliliśmy zbudować drużynie przyjezdnej dużą przewagę w trzeciej kwarcie, a to nie mogło napawać optymizmem. Pokazaliśmy jednak charakter i udowodniliśmy przede wszystkim sobie, że w europejskich pucharach potrafimy grać na wysokim poziomie - dodaje lider Trefla.

Mecz z BC Donieck przyniósł Mariuszowi Niedbalskiemu pierwsze w historii zwycięstwo w roli pierwszego trenera Trefla. Teraz nadszedł czas, aby wygrać po raz pierwszy w lidze. Jezioro wydaje się do tego idealnym przeciwnikiem.

To dobrze, że Dylewicz zostaje w Treflu? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o: