Trefl Sopot pokonał Kotwicę Kołobrzeg 76:54

Czwarte z rzędu przekonywające zwycięstwo odnieśli koszykarze Trefla Sopot. Po wygranych z Polpharmą Starogard Gdański, Startem Gdynia i AZS Koszalin wicemistrzowie Polski okazali się lepsi od Kotwicy Kołobrzeg (76:54).
Trefl ma ostatnio szczęście do drużyn grających "na chaos". Po Kotwicy można się jednak było tego spodziewać. Kiedy obie drużyny spotkały się ze sobą pierwszy raz w obecnym sezonie, wówczas koszykarze z Kołobrzegu nie zagrali poprawnie taktycznie żadnej pełnej akcji (Trefl wygrał 22 października 118:69).

Choć od tamtego spotkania minęło trochę czasu, to w postawie Kotwicy niewiele się zmieniło. Zawodnicy starają się pokazywać zagrywkę, jednak nie potrafią wykonać jej w poprawnym tempie. Dlatego też często łamią ustalenia taktyczne i grają indywidualnie (tylko sześć asyst w meczu z Treflem). Początkowo przynosiło to Kotwicy pewien efekt, ale po chwili chaotyczna gra blokowała jej ataki. A że w zespole z Kołobrzegu brakuje wielkiej indywidualności, to drużyna długimi momentami po prostu grała bez celnego kosza.

Trefl wykorzystał to dopiero w drugiej kwarcie. Sopocianom udało się wtedy uruchomić obwód. Gospodarze mieli odpowiedź na pierwsze dwie trójki Trefla, później jednak co rusz nadziewali się na bloki rywali (sześć w meczu). Żółto-czarni nieco przyspieszyli grę, a co za tym idzie - odjazd od przeciwnika. Jeszcze w 15. min goście wygrywali tylko 26:22. Filip Dylewicz, Kurt Looby i Frank Turner szybko powiększyli prowadzenie do 32:22. Ogromnym plusem sopocian w drugiej kwarcie było rozłożenie ciężaru gry na całą drużynę. Ktokolwiek pojawił się na boisku w czarnej koszulce, ten zdobył w tej części minimum dwa punkty. Swoją szansę dostał nawet Mateusz Jarmakowicz. Ostatni w rotacji podkoszowych w Treflu pojawił się tak szybko na boisku głównie przez infekcję Marcina Stefańskiego (nie mógł zagrać z Kotwicą). Szansy na pokazanie się trenerowi Mariuszowi Niedbalskiemu jednak nie wykorzystał. Zagubiony w obronie, nieprzydatny w ataku nie potrafił przełożyć chęci pozytywnego wpłynięcia na wynik (niedawno przyznawał, że jest na to gotowy) na grę. I to mimo że druga połowa upływała w dość sennej atmosferze i nietrudno było zabłysnąć na tym tle. Jego statystyki z piątkowego meczu to: 15 min, 1/3 z gry, 2/2 z wolnych, 3 zbiórki i 5 fauli.

Kotwica Kołobrzeg - Trefl Sopot 54:76

Kwarty: 12:16, 18:26, 13:14, 11:20.

Kotwica: Mosley 17 (2), Brown 15, Rajewicz 5, Jefferson 5, Arabas 2 oraz Zyskowski 5 (1), Djurić 5 (1), Han 0, Niedźwiedzki 0.

Trefl: Dylewicz 14 (2), Turner 9, Waczyński 9, Looby 7, Dąbrowski 5 (1) oraz Harrington 11 (1), Michalak 8 (2), Spralja 7, Jarmakowicz 4, Brembly 2, Lebiedziński 0.