Trefl Sopot walczy o kibica i pokazuje pozytywne oblicze klubu

Trefl Sopot w ostatnim czasie dominuje wśród polskich koszykarskich klubów w akcjach skierowanych do kibiców. Od meczu maskotek, poprzez wsady wicemistrza świata, aż do wspólnego promowania derbów Trójmiasta. - Chcemy pokazać, że wbrew pogłoskom na temat złego funkcjonowania klubu wszystko działa u nas na najwyższym poziomie - mówi wiceprezes Trefla Marcin Kicior.
Zaczęło się pod koniec stycznia od akcji bilet na derby za 3 zł. Wystarczyło pojawić się na meczu z Rosą Radom, aby móc skorzystać z promocji. Następnie kibice, którzy przyszli na spotkanie z ekipą z Radomia, a także z Energą Czarnymi Słupsk mogli wziąć udział w losowaniu miejsca w loży VIP, które będzie zarezerwowane dla nich na derby z Asseco Prokomem Gdynia (2 marca). Później był mecz maskotek, stworzenie strony internetowej liderowi drużyny Filipowi Dlewiczowi i zaproszenie na najbliższe spotkanie z Anwilem Włocławek (niedziela, godz. 17.30) wicemistrza świata we wsadach Emila "Slasha" Olszewskiego. Do tego kibice mogą wybrać przeszkodę, którą przeskoczy Olszewski podczas jednej z prób. Opcje to: Puchar Polski wywalczony w ubiegłym tygodniu przez koszykarzy Trefla na podeście, klubowa maskotka Treflik, cheerleaderki z grupy Flex, motocykl albo stół z butami. Do tego podczas starcia z Anwilem kibice otrzymają plakaty przed derbami z Asseco Prokomem, które w ramach wspólnej promocji będą mogli przywiesić w dowolnym miejscu w Trójmieście.

- Już od dłuższego czasu dbamy o naszych kibiców. Chcemy być postrzegani z jak najlepszej strony. Działamy wzorem NBA, choć oczywiście tam spektakl koszykarski, inaczej niż u nas, jest tylko dodatkiem. Wszystko składa się na zapewnienie jak najlepszej możliwości spędzenia wolnego czasu z naszym klubem - wyjaśnia Kicior.

Jednym z powodów takiego działania klubu jest także nie najlepsza otoczka, jaka się ostatnio wokół niego wytworzyła. Na przełomie roku z Trefla odszedł Przemysław Zamojski. Wszystko dlatego, że klub zalegał mu z wypłatami.

- W mediach i nie tylko pojawiło się wiele nieprawdziwych informacji na nasz temat. Nie mamy możliwości, aby ze wszystkimi polemizować. Poprzez czyny udowadniamy jednak, że klub działa na najwyższym poziomie i nie ma żadnego problemu z funkcjonowaniem - uważa Kicior.

Powodem takiej działalności klubu jest również spadająca frekwencja na meczach Trefla. Rekordy drużynowych dyscyplin halowych ustanowione podczas meczów z Prokomem na poziomie 10 tys. widzów są obecnie dla władz sopockiego klubu tylko marzeniem.

- Tendencję spadkową obserwujemy nie tylko podczas meczów Trefla, ale wszystkich dyscyplin sportowych, jak również wydarzeń kulturalnych. Potencjał zmniejsza się więc na każdym polu. Dlatego w dużym stopniu widza trzeba przyciągnąć nie tylko wynikiem, a i działaniami marketingowymi - kończy Kicior.

Jak oceniasz działania Trefla? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »