Sport.pl

Trefl Sopot - Asseco Prokom Gdynia 78:65. Brawa dla zwycięzców, chwała pokonanym [RELACJA + GALERIA ZDJĘĆ]

Trefl Sopot jeszcze nigdy nie był tak zdecydowanym faworytem derbów Trójmiasta z Asseco Prokom Gdynia, a może nawet nie był nim nigdy w historii. Tym razem wszystkie atuty miał jednak po swojej stronie. I mimo chwilowych kłopotów to wykorzystał.
Nie dość, że Trefl sam jest w świetnej formie, to jeszcze zmierzył się z Prokomem w najgorszym możliwym momencie dla drużyny z Gdyni. We wtorek przed wieczornym treningiem koszykarze mistrza Polski już oficjalnie dowiedzieli się bowiem, że w klubie brakuje pieniędzy i z tego powodu niektórym z nich zaproponowano obniżkę pensji, a innym skrócenie kontraktu. Jak przyznawali sami gracze, a także trener Andrzej Adamek, atmosfera przed derbami po prostu nie mogła być bojowa, choć po chwili dodawali, że mimo kłopotów postarają się postawić Treflowi.

Zanim jednak zaczął się mecz problemem Adamka, była niewiedza, w jakim składzie jego zespół przystąpi do spotkania z Treflem. Agenci intensywnie szukają bowiem klubów Łukaszowi Koszarkowi, Przemysławowi Zamojskiemu oraz Adamowi Hrycaniukowi i tak naprawdę nawet jeszcze w sobotę każdy z nich mógł opuścić zespół. Zwłaszcza, że wszystkich trzech graczy, najdroższych w drużynie, naciska też klub - koszykarze jak najszybciej mają się zdeklarować, czy zostają w klubie na nowych warunkach czy odchodzą.

Z Treflem Prokom zagrał ostatecznie w pełnym składzie, być może po raz ostatni, w Ergo Arenie, w obecności 7,5 tys. kibiców, stawiło się wszystkich 10 graczy, którzy ostali się w Gdyni. Przed derbami nie brakowało dni, kiedy mistrz Polski nie miał nawet jak trenować, bo kiedy na lekkie urazy narzekali Robert Witka czy Zamojski, to Adamek nie mógł nawet zarządzić gierki pięciu na pięciu.

Mimo grobowej atmosfery w tym tygodniu koszykarze Prokomu pokazali klasę i podjęli walkę w derbach. Jedni bardziej, inni mniej, ale nawet Koszarek, Zamojski i Hrycaniuk, których cięcia w klubie zabolały najbardziej, przystąpili do meczu z podniesioną głową. Do przerwy Koszarek i Zamojski ani na moment nie zeszli zresztą z parkietu, a Hrycaniuk już po dwóch kwartach miał 10 zbiórek (w całym meczu 15).

Ale mimo ich bohaterskiej postawy, to Trefl dominował. Grający na dużo większym luzie Filip Dylewicz, Adam Waczyński czy po wejściu z ławki Frank Turner sprawili, że to sopocianie nadawali tempo grze, jak zwykle w derbach Trefl mógł też liczyć na walecznego Marcina Stefańskiego. Prokom trzymał się w grze dzięki trójkom Zamojskiego czy wpychającym się pod kosz Hrycaniukowi i Rasidowi Mahalbasiciowi, ale na Trefl to było za mało. W 16. minucie, po punktach Turnera, gospodarze prowadzili 29:21 i wydawało się, że całkowicie przejmują kontrolę nad meczem. Ale Prokom potrafił się jeszcze postawić, w 24. minucie, po wolnych Hrycaniuka, było tylko 40:36. Potem z każdą akcją, z każdą minutą z gości uchodziło jednak powietrze, wiara i siły. A zespół z Sopotu bezlitośnie to wykorzystywał.

Po punktach mającego wyjątkową łatwość w oddawaniu rzutów za trzy środkowego Sime Spralji oraz akcji Michała Michalaka gospodarze prowadzili już 54:40, a na początku czwartej kwarty, po rzucie Stefańskiego, nawet 60:45. Ale wtedy Prokom jeszcze się poderwał. Sześć punktów zdobył Hrycaniuk, trzy Krzysztof Roszyk, a dwa wolne wykorzystał Tomasz Śnieg i zrobiło się tylko 60:56. W tym momencie o czas poprosił Mariusz Niedbalski, jakby chciał przypomnieć swoim graczom, że do wygranej droga jeszcze daleka, a Prokom - mimo że rozbity - to jednak Prokom. Pomogło. Po przerwie serię gości przerwał Dylewicz, potem trafiali też Turner czy Waczyński. Na to Prokom nie był już w stanie odpowiedzieć.

Dla przyszłości mistrza Polski w tym sezonie dużo ważniejsze niż sobotnie derby będą decyzje kluczowych koszykarzy - zostają w drużynie czy odchodzą? Mają one zapaść najpóźniej w poniedziałek. Odejście jakiegokolwiek gracza z trójki Koszarek, Zamojski czy Hrycaniuk automatycznie spowoduje, że Prokom wyklucza się z gry o medale. Z nimi medal będzie możliwy. Nawet mimo porażki w derbach.

Trefl Sopot - Asseco Prokom Gdynia 78:65

Kwarty: 17:14, 16:13, 25:18, 20:20.

Trefl: Waczyński 14 (2), Looby 14, Dylewicz 10 (1), Michalak 4, Harrington 0 oraz Turner 14 (1), Stefański 10, Spralja 9 (3), Dąbrowski 3, Brembly 0.

Asseco Prokom: Hrycaniuk 16, Zamojski 14 (2), Koszarek 14 (2), Roszyk 3 (1), Witka 2 oraz Ponitka 8, Mahalbasić 6, Śnieg 2, Szczotka 0, Pamuła 0.

Więcej o:
Skomentuj:
Trefl Sopot - Asseco Prokom Gdynia 78:65. Brawa dla zwycięzców, chwała pokonanym [RELACJA + GALERIA ZDJĘĆ]
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX