Misja Trefla Sopot: Zdobyć Koszalin. I to najlepiej dwa razy

Celem Trefla Sopot jest wygranie dwóch meczów w Koszalinie i zapewnienie sobie awansu do półfinału na parkiecie AZS. Zadanie bynajmniej nie jest z gatunku "mission impossible". Sopocianie w "szóstkach" wygrali wszystkie mecze na wyjeździe i to główny argument przemawiający za nimi.
Akademicy swój plan minimum wykonali. Do Koszalina wracają z jednym zwycięstwem w Ergo Arenie. To jednak nadal Trefl jest faworytem tej rywalizacji i nie zmieni tego nawet porażka w spotkaniu numer dwa (relacja tutaj), które sopocianie na wysokim poziomie rozegrali tylko przez trzy ostatnie minuty. Wtedy odrobili kilka punktów straty i doprowadzili do dogrywki. Ostatecznie przegrali, będąc w przekroju całego meczu zespołem słabszym. Jak podkreślił trener Mariusz Niedbalski - w każdym elemencie. W tym przypadku sprawdziła się reguła obowiązująca w play-offach, że mecz meczowi nierówny. Trefl udanie rozpoczął walkę w ćwierćfinale (relacja i dużo zdjęć -tutaj), by po kilku dniach stracić swój impet.

- Każdą wygraną, czy to 3:1, czy 3:2, przyjmiemy z radością. Mamy doświadczenie z poprzedniego sezonu. Ze Śląskiem Wrocław też byliśmy zdecydowanym faworytem, a bardzo się męczyliśmy. Przegrywaliśmy nawet 1:2, istniało ryzyko, że odpadniemy, ostatecznie awansowaliśmy i dotarliśmy aż do finału. Nie zakładamy sobie planu, że musimy wygrać w trzech meczach. Jeśli się uda, to będziemy szczęśliwi. Wynik 3:2 też nas zadowoli. Play-off są specyficzne. Musimy być przygotowani na granie co dwa, trzy dni. Nie zakładamy, że będzie łatwo, szybko i przyjemnie. Koszalin jest silnym zespołem. Ma dużo indywidualności - prognozował w rozmowie z trojmiasto.sport.pl Tomasz Kwiatkowski, dyrektor sportowy Trefla (czytaj tutaj).

- Byliśmy gorsi na każdej płaszczyźnie. Agresywnie graliśmy na tablicy, dzięki czemu wygraliśmy zbiórki. Nie wypełniliśmy jednak wielu założeń. Na wyjeździe w "szóstkach" nie przegraliśmy i na pewno się nie załamujemy. Będziemy chcieli wygrać rywalizację już w Koszalinie - mówi Adam Waczyński, który w drugim meczu z AZS zdobył aż 30 pkt.

- Play-offy to czas drużyny. Tutaj tak naprawdę liczy się każda wygrana zespołu. Po moim przykładzie widać, że indywidualne statystyki nic nie dają. W poprzednim meczu zdobyłem trzy punkty, dziś 30, a wtedy wygraliśmy. Chętnie bym odwrócił proporcje i zagrał tak jak trzy dni temu - dodaje koszykarz.

Mecz AZS - Trefl w piątek o godz. 20 i w niedzielę o godz. 18.

Ile meczów potrzebnych będzie do wyłonienia zwycięzcy w parze Trefl Sopot - AZS Koszalin? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o: