Filip Dylewicz z Trefla Sopot: Widzę swoją dalszą przyszłość w klubie, ale...

- Spotkałem się z prezesem Andrzejem Dolnym w ostatnim tygodniu. Jestem dopiero po pierwszych rozmowach, które są jakby wstępem do dalszych negocjacji, które na pewno w niedalekiej przyszłości się wyjaśnią - mówi Filip Dylewicz, koszykarz Trefla Sopot.
W Treflu wciąż nie zapadły jeszcze kluczowe decyzje kadrowe. Wyjątkiem jest osoba trenera Mariusza Niedbalskiego, który ma pozostać w drużynie żółto-czarnych w roli asystenta. To pierwszy szkoleniowiec ma stworzyć własną koncepcję zespołu. Ze "starej gwardii" w Sopocie pozostanie m.in. Adam Waczyński. Niebawem powinna wyjaśnić się przyszłość Dylewicza.

- Spotkałem się z prezesem Andrzejem Dolnym w ostatnim tygodniu. Jestem dopiero po pierwszych rozmowach, które są jakby wstępem do dalszych negocjacji, które na pewno w niedalekiej przyszłości się wyjaśnią - mówi "Dylu" w rozmowie z portalemSportoweFakty.pl.

Pod koniec maja w rozmowie z trojmiasto.sport.pl prezes Dolny przekonywał, że sopoccy działacze chętnie widzieliby 33-letniego skrzydłowego w nowo tworzonej drużynie.

- Zarówno ja, jak i pozostali członkowie zarządu chcemy, aby Filip Dylewicz nadal grał w Treflu. Do jego umiejętności nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Filip to przede wszystkim bardzo dobry zawodnik. Co więcej, identyfikuje się z Sopotem i z naszym klubem. Niebawem rozpoczniemy rozmowy na temat nowego kontraktu. Po sezonie daliśmy sobie czas na odpoczynek i poukładanie w głowie pewnych spraw. Po tym sezonie Dylewiczowi skończył się kontrakt, ale będziemy rozmawiać o jego przedłużeniu - mówił sternik Trefla.

Filar Trefla nie ukrywa, że otrzymał oferty z polskich klubów. Pojawiło się również zapytanie z zagranicy. Doświadczony koszykarz nie wyklucza żadnej możliwości.

- Jestem wolnym graczem i prowadzone są już rozmowy z innymi klubami. Spotkanie z Treflem Sopot było także jednym z tych właśnie rozmów. Sezon się już zakończył, więc kluby zaczynają budować składy na przyszły sezon - deklaruje Dylewicz, dla którego sopocki klub wciąż jest jedną z priorytetowych opcji.

- Trefl to moja rodzina, mój dom. Mam wiele szacunku dla "ojców" i kibiców tego klubu i chciałbym wiele pomóc. Widzę w tym klubie swoją dalszą przyszłość, ale obecnie biorę taki scenariusz (odejście) pod uwagę - dodaje koszykarz.

Czy Dylewicz powinien zostać w Treflu? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o: