Darius Maskoliunas, czyli nowy-stary Litwin w Treflu Sopot

Nie Velijko Mrsić, nie Milos Sporar, lecz Darius Maskoliunas został nowym trenerem koszykarzy Trefla Sopot. Nazwiska dwóch pierwszych pojawiły się w kontekście objęcia posady w sopockiej drużynie. Tymczasem niespodziewanie działacze powierzyli drużynę Dariusowi Maskoliunasowi, który w przeszłości był koszykarzem tego klubu.
Dla Maskoliunasa jest to trzecie podejście w Treflu. Dwie poprzednie jego przygody z Treflem miały miejsce, gdy był jeszcze czynnym koszykarzem. W sopockim zespole występował w latach 1999-2005, z krótką przerwą w 2003 roku, kiedy grał w Ilisakosie Ateny. Po zakończeniu kariery zawodniczej został trenerem. Przez trzy lata pracował w Żalgirisie Kowno, a od 2010 roku związany był z Lietuvosem Rytas Wilno.

- Pamiętam pierwszy przyjazd Maskoliunasa do Sopotu. To był początek wielkiej koszykówki w naszym klubie. Przyjechał do nas człowiek, który wygrał Euroligę z Żalgirisem Kowno i zdobył brązowy medal igrzysk olimpijskich w Sydney. Od tego czasu zaczęła się era sukcesów koszykówki w Sopocie. Pamiętam też kolejny powrót Dariusa do Trefla. Musiałem wówczas przerwać urlop narciarski i wrócić, żeby zobaczyć w akcji najlepszego obrońcę razem z Tomasem Masulisem, jaki był w Treflu - wspominał Jacek Karnowski, prezydent Sopotu.

Co ciekawe, ani razu przed media nie przewinęło się nazwisko Litwina jako potencjalnego kandydata na następcę Mariusza Niedbalskiego.

- Udało nam się zaskoczyć was, dziennikarzy. Dzięki temu, że do końca zachowaliśmy w tajemnicy, kto będzie trenerem Trefla, ułatwiło nam to negocjacje z Maskoliunasem. Kilka tygodni temu spotkaliśmy się w Wilnie i po kilku godzinach rozmowy byliśmy przekonani, że wspólnym językiem mówimy o modelu, który chcemy wprowadzić w Treflu. Trener z Litwy to litewska myśl. Tak chcemy grać, czyli zespołową i ładną koszykówkę. Kibice mają być w centrum zainteresowania. Widowiskową grą chcemy im dać satysfakcję z oglądania Trefla w akcji. Może nie zawsze wygramy, ale przynajmniej nikt nam nie zarzuci, że nie chcieliśmy. Naszym mottem jest walka non stop. Skoro mamy już gotowy sztab trenerski [Mariusz Niedbalski został asystentem Maskoliunasa] możemy powoli przystąpić do budowy nowego zespołu - przekonywał Andrzej Dolny, prezes Trefla.

- Od Dariusa rozpoczęły się nasze sukcesy. Wierzę, że z nim odbudujemy pozycję Trefla w polskiej koszykówce. Jestem co do tego przekonany. Rano wspólnie zjedliśmy śniadanie, przejechaliśmy się do Trójmiasta, Darius był zauroczony tym, jak zmienił się Sopot. Jego zaletą jest wielkie doświadczenie. Trzy lata prowadził zespoły w Eurolidze. Poza tym bardzo imponuje mi jego charakter. Praca trenera nie jest łatwa. Dziś panują trudne warunki ekonomiczne, dlatego przed trenerem ciężkie zadanie. Dlatego nie stawiamy zbyt wysokich celów. Być może w ciągu najbliższego roku, dwóch uda się zbudować silny zespół. Na początku może nie wszystko układać się tak jak trzeba. Proszę jednak o wyrozumiałość. Jako klub zawsze mamy szacunek do pracy trenerskiej, a zwłaszcza dla kogoś takiego jak Darius - mówił Kazimierz Wierzbicki, właściciel Trefla.

A sam trener kontakt z mediami rozpoczął od przeprosin... za swój język polski.

- Przez te kilka ostatnich lat nieco zapomniałem waszego języka. Ciężko mi używać takich sformułowań, jak prezydent Sopotu, czy właściciel klubu. Jednak po raz 1001 powiem, że zawsze bardzo miło wraca mi się do tego klubu, gdzie czuję się jak w domu. Wspomnienia są wyłącznie dobre. Oczywiście były momenty porażek, ale 99 proc. wrażeń mam wyłącznie pozytywnych. Trefl był, jest i będzie ambitnym klubem - stwierdził Maskoliunas, który pracę z drużyną rozpocznie dopiero pod koniec września, gdy skończy się Eurobasket.

- Nie boję się ciężkiej pracy. Z Treflem chcę osiągnąć jak najwyższe cele. Cieszę się, że obdarzono mnie zaufaniem, będę starał się nie zawieść tych oczekiwań. Pracują tutaj ambitni ludzie, którzy chcą odbudować markę Trefla - dodaje nowy trener Trefla.

Trener Maskoliunas sprawdzi się w Treflu? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »