Prezes Trefla Sopot Andrzej Dolny: Z trenerem Maskoliunasem zakładamy dłuższą współpracę

- Rozmawiając o nowym trenerze, nie wyszliśmy z założenia, że w grę wchodzi albo opcja polska, albo zagraniczna. Przede wszystkim postawiliśmy sobie pytanie - jakiego chcemy mieć trenera? Ponadto - jakie musi spełniać kryteria i jakie mieć kwalifikacje? Również jaki ma pomysł na drużynę - mówi w rozmowie z trojmiasto.sport.pl prezes Trefla Sopot Andrzej Dolny.
We wtorek Trefl ogłosił nazwisko nowego trenera. Ku zaskoczeniu wielu został nim Darius Maskoliunas, dla którego był to powrót do Sopotu po kilku latach. W przeszłości "Moska" grał w barwach Prokomu Trefla Sopot. Prezesa Trefla zapytaliśmy o to, co zadecydowało o wyborze opcji zagranicznej

- Kwestia narodowości jest rzeczą wtórną. Rozmawiając o nowym trenerze, nie wyszliśmy z założenia, że w grę wchodzi albo opcja polska, albo zagraniczna. Przede wszystkim postawiliśmy sobie pytanie - jakiego chcemy mieć trenera? Ponadto - jakie musi spełniać kryteria i jakie mieć kwalifikacje? Również jaki ma pomysł na drużynę. To były elementy decydujące, a nie to, czy jest Chorwatem, Serbem czy Polakiem. Nie zmienia to jednak faktu, że Maskoliunas z racji obywatelstwa jest trenerem międzynarodowym. Gwarantuje nam on litewską szkołę koszykówki opartą na zespołowości. Ten czynnik odegrał dużą rolę. A kwestie narodowościowe były sprawą drugorzędną - mówi trojmiasto.sport.pl prezes Dolny.

Maskoliunas podpisał kontrakt na rok z opcją przedłużenia o kolejne dwa sezony.

- Bardzo zależy nam na długofalowej współpracy. Nawet budując budżet, myślimy trzy lata naprzód. Chcemy być wiarygodni. Dopóki nie będziemy mieć ustalonych jawnych i określonych kwot, nie chcemy składać konkretnych deklaracji. Mamy na tyle dobre relacje z trenerem Maskoliunasem, że możemy założyć długą współpracę. Nie mam co do tego wątpliwości - deklaruje prezes Trefla.

Wybór następcy Mariusza Niedbalskiego sopoccy działacze do końca utrzymali w tajemnicy.

- Koncentrowaliśmy się na rozmowach o tematach sportowych i koncepcji gry drużyny. A cała ta medialna presja wokół nie pomaga w negocjacjach. Na szczęście byliśmy z boku wszystkich tych komentarzy, udało się uniknąć spekulacji. Każda plotka utrudnia potem negocjacje. Wszystko przebiegało w zaciszu gabinetów. Dopiero jak mieliśmy konkrety, przesłaliśmy informacje do opinii publicznej - wyjaśnia Dolny.