Paweł Leończyk: Telefon z Trefla Sopot dostałem stosunkowo późno

- Telefon z Trefla dostałem stosunkowo późno, gdy byłem blisko podjęcia decyzji o grze w innym klubie. Same negocjacje odbyły się już jednak w błyskawicznym tempie, gdyż oferta była bardzo konkretna. Zadzwonił do mnie trener Darius Maskoliunas, który powiedział, że widzi dla mnie ważną rolę w zespole - mówi Paweł Leończyk, nowy zawodnik Trefla Sopot.
Leończyk w drużynie z Sopotu prawdopodobnie zajmie miejsce Filipa Dylewicza, który nosi się z zamiarem opuszczenia klubu. Głównym atutem "Leona" jest wszechstronność. Po udanym poprzednim sezonie były już koszykarz AZS Koszalin mógł przebierać w ofertach.

- Szczerze to było kilka ofert. Przede wszystkim były to propozycje z zespołów czołówki Tauron Basket Ligi. Mogę potwierdzić, że zainteresowanie moją osobą w tym roku było naprawdę spore - mówi podkoszowy w rozmowie ze stroną klubową, który przyjął propozycję Trefla m.in. ze względu na osobę trenera Dariusa Maskoliunasa.

- Telefon z Trefla dostałem stosunkowo późno, gdy byłem blisko podjęcia decyzji o grze w innym klubie. Same negocjacje odbyły się już jednak w błyskawicznym tempie, gdyż oferta była bardzo konkretna. Zadzwonił do mnie trener Darius Maskoliunas, który powiedział, że widzi dla mnie ważną rolę w zespole. Ta rozmowa ostatecznie przekonała mnie do podpisania umowy z Treflem - dodaje Leończyk.

Nowy gracz Trefla przyznaje, że szybko znalazł wspólny język z litewskim szkoleniowcem.

- Przy rozpatrywaniu wszystkich propozycji bardzo ważna była dla mnie rola, jaką będę pełnił w zespole. Chciałem, aby była podobna do tej w AZS-ie Koszalin. Nie chciałem trafić do klubu, w którym biegałbym tylko od kosza do kosza. Trener Maskoliunas powiedział mi, że widzi dla mnie sporą liczbę minut, opowiedział mi o tym, czego będzie wymagał ode mnie na parkiecie, jakie będę miał zadania i że chce, abym był ważnym graczem w drużynie Trefla - przekonuje Leończyk.

Czy Leończyk będzie wzmocnieniem Trefla?Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »