Sarunas Vasiliauskas: Za Treflem przemawiało wiele czynników

Pierwszym zagranicznym koszykarzem, z którym Trefl Sopot podpisał kontrakt, był Sarunas Vasiliauskas. Rodak trenera Dariusa Maskoliunasa dobrze czuje się w szybkim ataku pozycyjnym, gdyż, jak sam podkreśla, lubi mieć kontrolę nad grą drużyny. - W poprzednim sezonie grałem w Rosji i było ciężko. Moi rodacy pozytywnie wypowiadali się o Polsce. Znali Trefl. Tomas Masiulis przyznał wręcz, że dobrze zrobiłem, wybierając Sopot - mówi Litwin.
Vasiliauskas jest wychowankiem Żalgirisu Kowno, w barwach którego w wieku 19 lat zadebiutował w Eurolidze.

- Pięć lat temu grałem przeciwko Prokomowi Trefl. Ten klub reprezentowało wielu moich rodaków. Rozmawiałem z nimi na temat gry w Polsce. Nie bez znaczenia jest również fakt, że trenerem Trefla jest Litwin. Naprawdę dużo czynników przemawiało za tym, aby podpisać kontrakt z Treflem. Chcę spróbować czegoś nowego, cieszę się, że spotkam się z Dariusem Maskoliunasem - mówi 24-letni koszykarz.

- Wiem, że nie ma już Prokomu Trefl. Są za to Asseco Gdynia i Trefl Sopot. Dobrze pamiętam te mecze euroligowe. Zanim zdecydowałem się na ten krok, poprosiłem o radę trenera Kosauskasa, który odpowiadał jeszcze przed podziałem Prokomu Trefl za przygotowanie fizyczne [prowadził czołowe litewskie kluby: Żalgiris Kowno i Lietuvos Rytas Wilno, pracował także m.in. w Olympiakosie - przyp. red]. Pochwalił mój ruch. Powiedział, że w Polsce pracują profesjonaliści i dużo mogę się tutaj nauczyć - dodaje Vasiliauskas.

Dużą rolę w transferze Litwina do Trefla odegrała jego znajomość z Dariusem Maskoliunasem.

- Chciałem utwierdzić się w przekonaniu, że podjąłem słuszną decyzję. W poprzednim sezonie grałem w Rosji i było ciężko. Moi rodacy pozytywnie wypowiadali się o Polsce. Znali Trefl. Tomas Masiulis przyznał wręcz, że dobrze zrobiłem, decydując się na Sopot. Słysząc wiele pozytywnych opinii, nie mogłem odmówić Treflowi - podkreśla litewski koszykarz, który najlepiej czuje się w szybkim ataku pozycyjnym. A na parkiecie może być zarówno "jedynką", jak i "dwójką".

- Lubię mieć kontrolę nad grą drużyny, lubię pojedynki jeden na jeden - podkreśla.

Wychowanek Żaligirsu nie boi się wyzwania. Nawet sytuacji, gdy nie będzie pierwszym rozgrywającym Trefla.

- Jeśli grasz dobrze, będziesz tym pierwszym. Swoją przydatność musisz udowadniać na boisku. Nawet jeśli będę tym drugim, a moja drużyna będzie wygrywać, nie będzie to dla mnie problemem - podkreśla Vasiliauskas.

Dobrze wypowiada się o polskiej lidze.

- Słyszałem, że gra w niej wielu obcokrajowców. Szczególnie Amerykanów. Koszykówka w Polsce nie jest tak popularna jak na Litwie, ale uważam, iż polska liga jest mocniejsza od naszej - przyznaje Litwin.

Vasiliauskas pójdzie w ślady swoich rodaków i stanie się gwiazdą polskiej ligi? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »