Sport.pl

Darius Maskoliunas już triumfuje w Treflu. "Nie pozwolę koszykarzom na samozadowolenie"

Po wygranym meczu ze Stelmetem Zielona Góra trener Trefla przyznał, że pozytywny wynik da drużynie kopa na cały sezon. Podkreślił jednak, że po tym sukcesie jego podopieczni nie mogą popadać w samozachwyt. - Nie pozwolę im, żeby poczuli się po tym meczu tak, jakby już coś znaczącego osiągnęli. Daleko jeszcze do osiągnięcia naszych wszystkich celów na ten sezon i przed nami bardzo dużo pracy - mówił Darius Maskoliunas.
Trefl po bardzo dobrym spotkaniu wygrał w Zielonej Górze 76:71. O końcowym triumfie żółto-czarnych przesądził znakomity zryw na przełomie trzeciej i czwartej kwarty.

- W tej drugiej kwarcie [Trefl przegrał ten fragment meczu 14:22 - przyp. aut] nie zdarzyło się nic niezwykłego. Stelmet to po prostu bardzo groźna drużyna - mistrz i euroligowiec. My mieliśmy słabszy okres w obronie. Spóźnialiśmy się na zmianach krycia i na "pickach". Gospodarze nie mogli tego nie wykorzystać. Mają w składzie naprawdę dobrych graczy. Czytałem jednak, że w składzie jeszcze zachodzą zmiany. Żeby gra była dobra, ten skład musi się ustabilizować, a na to potrzeba czasu. Ale trenerzy Stelmetu na pewno widzą te mankamenty. Wiedzą, nad czym i ile trzeba pracować. Pewnie znajdą klucz do zwycięstw. W każdym razie ja im życzę, żeby w Eurolidze wygrywali - stwierdził szkoleniowiec Trefla.

- My podjęliśmy walkę i udało nam się wygrać. Z tego się cieszymy. Chcę podziękować chłopakom. Nie jestem z nimi długo. Ale od pierwszego dnia powtarzam, żeby walczyli z całych sił i nie tracili wiary nawet wtedy, gdy w trakcie meczu przegrywają. Posłuchali mnie i na drugą połowę ruszyli do gry z wielką werwą. Wygrana w meczu o Superpuchar będzie dla nas dobrym kopniakiem na dalsze miesiące pracy. Koszykarze poczują, że mogą walczyć i wygrywać z każdym. Ale nie pozwolę im, żeby poczuli się po tym meczu tak, jakby już coś znaczącego osiągnęli. Daleko jeszcze do osiągnięcia naszych wszystkich celów na ten sezon i przed nami bardzo dużo pracy - dodał Maskoliunas.

Istotną rolę w zwycięstwie odegrał Adam Waczyński. Lider sopockiej drużyny zdobył 12 punktów, miał pięć zbiórek i trzy asysty.

- Zanim zaczęła się gra, trener bardzo uczulał nas na zbiórki. Założył, że gospodarze nie będą trafiać. I rzeczywiście, spudłowali wiele rzutów. A my pamiętaliśmy o tych wskazówkach, dzięki temu dość znacznie wygraliśmy zbiórkę [44:31 - red.] i to było kluczem. Początek sezonu mamy super. Każdy z nas, kto wychodził na parkiet, dawał z siebie wszystko - przyznał Waczyński.

Czy równie dobrze Treflowi będzie wieść się w lidze? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o: