Paweł Leończyk: Stelmet jest do ugryzienia

Koszykarze Trefla Sopot byli bardzo blisko, by w tym sezonie już po raz drugi pokonać Stelmet Zielona Góra. Ostatecznie jednak sopocianie przegrali po dogrywce z mistrzami Polski 88:90. - Pokazaliśmy, że Stelmet jest do ugryzienia - przyznał po spotkaniu skrzydłowy Trefla Paweł Leończyk.
Dla Trefla mecz ze Stelmetem był pierwszym spotkaniem w obecnych rozgrywkach Tauron Basket Ligi (ich mecz pierwszej kolejki z Turowem Zgorzelec został przełożony), ale nie pierwszym w tym sezonie. Jeszcze przed startem ligi podopieczni Dariusa Maskoliunasa pokonali Stelmet w starciu o Superpuchar Polski 76:71.

W spotkaniu ligowym Trefl był bliski powtórzenia tego rezultatu. Jednak po dogrywce sopocianie musieli uznać wyższość faworyzowanego rywala.

- Był to typowy mecz walki. Poza pierwszą kwartą to praktycznie cały czas byliśmy na prowadzeniu. Mieliśmy swoje szanse zarówno w czwartej kwarcie, jak i w dogrywce, bo potrafiliśmy odskoczyć na cztery-pięć punktów przewagi, ale Stelmet jest na tyle dobrą drużyną, że umie odwrócić losy spotkania. Najpierw doprowadzili do dogrywki, a później ostatecznie wygrali cały pojedynek - przyznał po spotkaniu Leończyk w rozmowie z portalem Sportowefakty.pl.

O porażce Trefla zadecydowała również kontuzja rozgrywającego Sarunasa Vasiliauskasa. Litwin nie zagrał ani minuty. Przez to w końcówce sopocka drużyna miała problem z przewinieniami.

- Nasza rotacja w tym meczu była nieco węższa, bo Sarunas nie grał. Lance Jeter spadł za pięć przewinień i mieliśmy wakat na pozycji rozgrywającego. Staraliśmy się nieco "zamaskować" tę dziurę. Fajnie, że walczyliśmy, ale szkoda, iż nie udało nam się wygrać. Na pewno pokazaliśmy jednak, że można z nimi walczyć. Zresztą nawet Kotwica pokazała, że można ugryźć Stelmet. Myślę, że to nie jest tak, iż oni są poza zasięgiem i będą dominować. Mam nadzieję, że jeszcze nieraz postawimy się tej drużynie. Teraz nam się nie udało, ale tych plusów było sporo w naszej grze i to cieszy - podkreślił Leończyk.

Trefl zrewanżuje się Stelmetowi? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »