Darius Maskoliunas: Jako koszykarz nie byłem gwiazdą

Darius Maskoliunas od początku obecnego sezonu pełni funkcję pierwszego trenera drużyny Trefla Sopot. Wcześniej Litwin z powodzeniem bronił barw sopockiego zespołu jako koszykarz i z drużyną wywalczył dwa tytuły mistrza Polski. Jak Maskoliunas wspomina swoją przygodę z Treflem jako zawodnik?
- To wszystko mogło się nawet nie zacząć, gdyż w czasie mistrzostw Europy w 1999 roku były próby ściągnięcia mnie z powrotem do Żaligirisu Kowno, ale prezes klubu nie zgodził się na takie rozwiązanie. I nie żałuję, że tak się stało, bo uważam, że przeprowadzka do Sopotu była dla mnie dobrą decyzją. A że przyjechałem tu na tyle lat, nie mogłem się tego spodziewać - mówi Maskoliunas w rozmowie z oficjalną stroną Trefla.

Wraz z sopockim zespołem Litwin wywalczył dwa tytuły mistrza Polski, w 2004 roku pokonując w finale Ideę Śląsk Wrocław, a w 2005 Anwil Włocławek. Od tamtych triumfów zaczęła się potem dominacja Prokomu Trefla w polskiej lidze. Ale jak podkreśla Maskoliunas, o tamte sukcesy nie było łatwo.

- Łatwo nam nic przychodziło. Na wszystko musieliśmy zapracować na parkiecie. Faktem jest, że w tym drugim roku byliśmy silniejsi jako zespół, i to z pewnością nam pomogło, ale za każdym z tych sukcesów leżała ciężka praca przez cały rok - podkreśla obecny trener Trefla, który po odejściu z sopockiej drużyny zakończył karierę.

- Ja nigdy nie byłem też żadną gwiazdą, byłem takim zadaniowcem, co przekładało się na ilość ofert. Spędziłem w sumie większość kariery w dwóch klubach. W 2005 roku, po zakończeniu kontraktu, w Sopocie mnie już nie chcieli, a może i ja nie byłem już tego poziomu graczem. Miałem jeszcze propozycje z innych klubów, ale stwierdziłem, że nie chcę już zaczynać od nowa w innym miejscu, i postanowiłem skończyć karierę zawodniczą - wspomina Maskoliunas.

Teraz Litwin ponownie jest w Sopocie, gdzie ma poprowadzić Trefla do sukcesów. Czy Maskoliunasowi uda się zdobyć z sopocianami medal? Na razie jego podopieczni zajmują trzecie miejsce i z tej pozycji przystąpią do play-off.

- Myślę, że przed sezonem niewielu obstawiało miejsce, w którym znajdujemy się teraz. Ja jednak doskonale wiem, że wszystko zaczyna się w play-offach, że cały dobry sezon może pójść na marne, jeśli tam nie zagra się dobrze. Dlatego nie chcę skupiać się na gadaniu i wybieganiu w przyszłość. Skupiam się na aktualnej sytuacji i jak najlepszym przygotowaniu drużyny do play-off - przekonuje szkoleniowiec żółto-czarnych.