Darius Maskoliunas: W meczu z Energą Czarnymi byliśmy jak kula śnieżna

- Kiedy w połowie czwartej kwarty przegrywaliśmy 18 punktami, moja wiara była ciut mniejsza. Jednak przez ani sekundę nie dałem tego po sobie poznać i powtarzałem chłopakom, że jeszcze jest czas i wszystko może się zdarzyć. Dzięki Bogu oni w to uwierzyli i zrobili to, co do nich należy - mówił po wygranym w dramatycznych okolicznościach meczu z Energą Czarnymi trener Trefla Sopot Darius Maskoliunas.
Niemal przez całe piąte spotkanie ćwierćfinału play-off koszykarze Trefla byli jedną nogą poza półfinałem. Przez trzy i pół kwarty przegrywali z Energą Czarnymi, a kiedy w 34. minucie po rzucie za trzy punkty Jarosława Mokrosa przewaga słupszczan urosła do 18 punktów, wydawało się, że sopocianie nie mają już absolutnie żadnych szans na odwrócenie losów spotkania.

- Wówczas stało się coś, czego ja w swojej krótkiej jeszcze trenerskiej karierze nie doświadczyłem - przyznał Maskoliunas. - Na boisko wypuściłem niską piątkę graczy i to przyniosło pożądany efekt. Graliśmy bardzo agresywnie, udanie przekazywaliśmy krycie i dobrze odcinaliśmy przeciwników od podań. To spowodowało, że koszykarze ze Słupska przestali grać zespołowo i pojedynczy zawodnicy musieli wziąć ciężar gry na siebie. A u nas celnie za trzy zaczął trafiać Adam Waczyński, pod koszami walczyć Paweł Leończyk, przechwyt zaliczył Michał Michalak. Z tych pojedynczych akcji zrobiła się potem olbrzymia kula śnieżna, której naporu Czarni już nie wytrzymali - dodał szkoleniowiec sopockiego zespołu.

- Przed rozpoczęciem play-off i przed tym ostatnim meczem powiedziałem chłopakom, że swoją ciężką pracą przez cały sezon zasłużyli na to, żeby on jeszcze trwał. Jestem z nich bardzo zadowolony, chociaż może nie zawsze to widać, bo często drę się strasznie na nich. Na pewno nie mogę odmówić im serca i walki. Kiedy w połowie czwartej kwarty przegrywaliśmy 18 punktami, moja wiara była ciut mniejsza. Jednak przez ani sekundę nie dałem tego po sobie poznać i powtarzałem chłopakom, że jeszcze jest czas i wszystko może się zdarzyć. Dzięki Bogu oni w to uwierzyli i zrobili to, co do nich należy - przekonywał Maskoliunas.

Przed sopocianami teraz chwila odpoczynku, bo już w czwartek czeka ich pierwszy mecz półfinału play-off ze Stelmetem w Zielonej Górze.

- Jedziemy tam bez obciążenia i z wiarą w sukces. Jesteśmy w czwórce najlepszych drużyn i teraz powinniśmy mieć więcej luzu. Uważam, że w starciu ze Stelmetem jesteśmy w stanie pokazać więcej niż do tej pory.