Darius Maskoliunas: Żadna taktyka nie pomoże, jeśli biją nas jak dzieciaków

- Musimy poprawić stan fizyczny naszych zawodników. W meczu z Wilkami Morskimi rywale rozbijali nas w grze jeden na jednego. W naszej sytuacji żadna taktyka nie pomoże, jeśli rywale biją nas jak dzieciaków - przyznał po przegranym przez Trefla meczu w Szczecinie 93:96 trener sopocian Darius Maskoliunas.
- Już sam wynik świadczy o tym, że nie był to mecz dobrej obrony zarówno w moim zespole, jak i u gospodarzy - zauważył Maskoliunas. - Oprócz słabej defensywy naszym problemem były sytuacje jeden na jednego, w których nie mogliśmy ustać przy naporze graczy przeciwnika. Nie mogliśmy powstrzymać Trevora Releforda, który trafił dziewięć z 12 rzutów spod kosza, obojętnie czy kryli go nasi niscy czy wysocy zawodnicy. W decydujących momentach spotkania trzy razy przegraliśmy walkę o piłkę na tablicach. Zawodnicy Wilków zbierali te piłki i trafili z trudnych pozycji, a my nic nie mogliśmy zrobić. Poza tym nie trafiliśmy aż 10 rzutów wolnych. Przy skuteczności zaledwie 66 proc. z linii rzutów osobistych trudno myśleć o zwycięstwie - dodał szkoleniowiec Trefla.

Zdaniem Maskoliunasa, by jego zespół zaczął grać lepiej, potrzebne jest wzmocnienie formy fizycznej koszykarzy, którzy ostatnio zmagali się z kontuzjami i infekcjami.

- Musimy poprawić stan fizyczny, bo z taką grą w sytuacjach jeden na jednego żadna taktyka nie pomoże, jeśli rywale biją nas jak dzieciaków. Widzę, że moi gracze chcą i walczą przez 40 minut, dlatego bardzo żałuję, że nie udało nam się wygrać. Widzę już jednak progres w porównaniu z ostatnimi spotkaniami. Musimy jeszcze więcej pracować, a wówczas będzie poprawa - zakończył Maskoliunas.