Na taki mecz Trefl czekał od początku sezonu. Sopocianie rozgromili Anwil

Po serii czterech porażek z rzędu koszykarze Trefla Sopot wreszcie zagrali mecz, na jaki czekali od początku sezonu. Podopieczni Dariusa Maskoliunasa rozgromili we Włocławku Anwil 87:56
W odróżnieniu od poprzednich spotkań, w których sopocianie dopiero w drugich połowach grali na przyzwoitym poziomie, we Włocławku już od początku meczu wyszli na prowadzenie, którego nie oddali ani na moment. Świetnie w sopockiej drużynie spisywali się w pierwszych minutach wysocy gracze - Paweł Leończyk i Tautvydas Lydeka, dzięki którym Trefl prowadził 12:2. Beznadziejnie grającym włocławianom żółto-czarni dali się zbliżyć tylko na początku drugiej kwarty, kiedy wygrywali z Anwilem dwoma punktami (14:12). Jednak od 12. minuty przewaga Trefla nad zespołem z Włocławka sukcesywnie zaczęła się powiększać za sprawą dobrej skuteczności Michała Michalaka i Sarunasa Vasiuliauskasa i po pierwszej połowie wynosiła osiem punktów.

Drugą połowę Trefl rozpoczął od mocnego uderzenia, zdobywając 10 punktów z rzędu i po kolejnej udanej akcji Michalaka prowadził już 51:34. Ten sam zawodnik na koniec trzeciej kwarty trafił za trzy punkty, powiększając prowadzenie sopocian do 18 pkt.

W ostatniej odsłonie spotkania Trefl dobił bezradny Anwil, a katem włocławian okazał się Willie Kemp, który sam w ostatnich fragmentach spotkania zdobył osiem punktów z rzędu.

Anwil Włocławek - Trefl Sopot 56:87. Kwarty: 12:16, 18:22, 13:23, 13:26

Anwil: Vaughn 14 (2), Crosariol 11, Wysocki 10 (2), Simon 4, Witliński 2 oraz Eitutavicius 8, Surmacz 4, Pamuła 3 (1), Jankowski 0, Raczyński 0, Krajniewski 0

Trefl: Vasiliauskas 19 (2), Michalak 18 (2) Lydeka 14 (12 zb.), Leończyk 9, Bendzius 6 oraz Kemp 8 (1), Stefański 8, Dutkiewicz 5 (1), Włodarczyk 0, Sikora 0, Kulka 0