Darius Maskoliunas: Ruszyliśmy w podróż i z niej nie wróciliśmy

Koszykarze Trefla Sopot przegrali z Rosą Radom 62:73. O przegranej żółto-czarnych zadecydowała fatalna postawa w pierwszej połowie spotkania, w której ich rywale osiągnęli blisko 30-punktową przewagę.
- Nie ma za bardzo co mówić o tym spotkaniu. Już w pierwszej połowie przegrywaliśmy różnicą 27 punktów - mówił po meczu trener Trefla Darius Maskoliunas. - A Rosa to nie jest zespół, przeciwko któremu można się wybrać w tak daleką podróż, a potem wrócić do gry. Jedyna rzecz, która mnie cieszy, to fakt, że chłopaki mimo tak dużej straty nie opuścili rąk. Może wynikało to też z faktu, że przy takiej przewadze Rosa zaczęła grać niedokładniej. Pokazali, że potrafią walczyć, kiedy chcą i przy niezłej obronie w drugiej części drugiej kwarty i w trzeciej kwarcie trochę radomian dogoniliśmy - dodał szkoleniowiec Trefla.

Słabą postawę swojej drużyny w spotkaniu z Rosą trener Trefla tłumaczył kłopotami kadrowymi. Dlatego też pogoń za rywalami w drugiej połowie spotkania w Radomiu okazała się nieskuteczna.

- Jesteśmy "krótsi" w rotacji, nie mamy kilku zawodników, zatem tam pogoń, żeby wrócić do wyniku, kosztowała nas dużo energii. W końcówce meczu widać było, że brakuje nam sił i mądrości w obronie i ataku, żeby przechylić szalę wygranej na naszą stronę - zakończył Maskoliunas.