Darius Maskoliunas: Odpowiedzialność za wynik biorę na siebie

Po sromotnej porażce z AZS-em Koszalin trener Trefla Sopot Darius Maskoliunas nie szukał tanich usprawiedliwień. - Odpowiedzialność za taki mecz muszę wziąć na siebie. W swoim słowniku polsko-litewsko-angielskim nie znalazłem takich słów, które by pomogły chłopakom. Nie zagraliśmy kompletnie nic - przyznał szkoleniowiec żółto-czarnych.
Trefl został wręcz rozbity przez AZS. Goście wygrali różnicą 29 punktów (relacja tutaj). Dla sopocian była to trzecia porażka z rzędu. Załamany postawą drużyny trener Maskoliunas przyznał, że taki wynik to jego wina.

- Swoją wypowiedź zacznę od gratulacji dla reprezentacji Polski piłkarzy ręcznych. Ich brązowy medal sprawił mi wielką radość. Widziałem prawie wszystkie mecze Polaków. Chłopaki super walczyli. I wywalczyli medal - powiedział na konferencji prasowej szkoleniowiec Trefla.

- Druga sprawa to obiecałem kibicom, że moje orły będą walczyć. Odpowiedzialność za taki mecz muszę wziąć na siebie. W swoim słowniku polsko-litewsko-angielskim nie znalazłem takich słów, które by pomogły chłopakom. Mecz przegrać można, to jest koszykówka. Ale nie można tak przegrywać. Chcę przeprosić naszych kibiców, bo nawet jak przegrywany w tak beznadziejnym stylu, to oni fajnie dopingują - dodał wyraźnie przybity Maskoliunas.

Wobec świetnej gry koszalinian Trefl nie miał żadnych argumentów.

- Za taką postawę to nam należą się gwizdy, a nie oklaski. AZS zagrał supermecz na superskuteczności. Nie zagraliśmy kompletnie nic. To jest moja wina. Nie potrafiłem zachęcić chłopaków chociażby do walki. AZS był od nas lepszy o głowę w każdym elemencie koszykówki - przyznał Litwin.

WAWRZYNIAK I WOJTKOWIAK WRACAJĄ DO EKSTRAKLASY. PÓJDĄ W ŚLADY MILI CZY SANDOMIERSKIEGO?