Trefl wychodzi z dołka. Pewnie pokonał Anwil Włocławek

Po pięciu ligowych porażkach z rzędu i przegranej w Pucharze Polski koszykarze Trefla Sopot starają się zażegnać kryzys, jaki dopadł ich drużynę. Pierwszym symptomem na wyjście z dołka była pewna wygrana z Anwilem Włocławek 72:60.
Poniedziałkowe spotkanie Trefla z Anwilem dla obu drużyn miało spory ciężar gatunkowy. Obie drużyny walczą bowiem o ósme miejsce w tabeli TBL, które jest ostatnim dającym prawo do gry w play-off. Jednak tylko gracze Mariusza Niedbalskiego, dla którego był to pierwszy ligowy mecz w roli nowego szkoleniowca Trefla, byli w dostateczny sposób zmotywowani do spotkania o wysoką stawkę.

O ile jeszcze pierwsza kwarta była wyrównana, a przez chwilę warunki gry dyktowali koszykarze Anwilu, to druga odsłona pierwszej połowy była już popisem tylko i wyłącznie żółto-czarnych. Gracze Trefla grali niezwykle żywiołowo w ataku, przede wszystkim było to widać w poczynaniach Eimantasa Bendziusa (15 pkt do przerwy) i Michała Michalaka (12 pkt w pierwszej połowie). W obronie zaś byli bardzo agresywni, dzięki czemu często byli w stanie wyprowadzać szybkie kontrataki, które kończyły się łatwymi punktami. Koszykarze Anwilu mieli w zasadzie tylko jeden sposób na zdobywanie punktów. Polegał on na dwójkowych akcjach między rozgrywającym a wysokim Andreą Crosariolem, który dobrze radził sobie pod koszem Trefla. Jednak Włoch sam nie był w stanie przeciwstawić się momentami huraganowo atakującym sopocianom, którzy na przerwę schodzili, prowadząc 18 punktami (42:24).

W drugiej połowie koszykarze Trefla nadal grali swoje i nie pozwolili włocławianom na odrobienie strat. Choć gracze Anwilu odciążyli nieco Crosariola i w dzieło zdobywania punktów włączyli się także Konrad Wysocki i Chase Simon, to w trzeciej kwarcie wynik sopocianom trzymał Bendzius, trafiający z trudnych, nawet zachwianych pozycji (dziewięć punktów w trzeciej kwarcie).

Przed ostatnią kwartą Trefl prowadził 20 punktami (67:47). W ostatnich 10 minutach Anwil starał się grać agresywniej, ale nie przełożyło się to na efekt punktowy, a jedynie na zebranie przez włocławian czterech fauli w niespełna dwie pierwsze minuty czwartej kwarty. Bo choć gracze z Włocławka nastawili się na ofensywę, to Trefl grał skutecznie w obronie i pozwolił rywalom odrobić jedynie osiem punktów. Z drugiej strony jest to też "zasługa" samych koszykarzy Anwilu, który przestrzelili sporo rzutów z czystych pozycji i nie wykorzystali kłopotów Trefla w ataku, który zdobył jedynie pięć punktów w ostatniej kwarcie.

Trefl Sopot - Anwil Włocławek 72:60. Kwarty: 16:13, 26:11, 25:23, 5:13

Trefl: Bendzius 24 (4), Michalak 14 (2), Leończyk 13, Lydeka 11, Popović 7 oraz Vasiliauskas 3 (1), Kemp 0, Stefański 0

Anwil: Crosariol 15, Simon 12, Wysocki 8 (1), Vaughn 5 (1), Surmacz 5 (1) oraz Witliński 8, Eitutavicius 3, Kovacević 2, Hajrić 2