Porażka koszykarzy Trefla po dramatycznej końcówce

Niesamowity finisz miał mecz Tauron Basket Ligi pomiędzy Treflem i Śląskiem Wrocław. Jeszcze na minutę przed końcem sopocianie prowadzili 64:58, ale całe spotkanie przegrali 64:65.
Mecz zaczął się dla gospodarzy bardzo niedobrze. Brak skuteczności w ataku spowodował, że po niecałych 6 minutach przegrywali oni już 4:14. Niemoc sopocian nie trwała długo. Na przełomie pierwszej i drugiej kwarty zdobyli oni 14 punktów z rzędu (od 8:17 do 22:17), a w 18. min powiększyli przewagę do dziewięciu punktów (29:20). Świetnie zaczęła funkcjonować defensywa Trefla, który w drugiej części gry pozwolił rywalowi na zdobycie zaledwie pięciu punktów! W męskiej koszykówce to sytuacja niezwykle rzadka.

Jednak to nie podłamało zawodników Śląska i od początku drugiej połowy znów rozgorzała ostra walka. Wrocławianie przez kilkanaście minut ambitnie gonili wynik, aż wreszcie na 3,5 minuty przed końcem - po rzucie za trzy punkty Rashada Maddena - zbliżyli się na zaledwie jeden punkt (57:56 dla Trefla). Wówczas jednak Grzegorz Surmacz wykonał akcję 2+1, a za chwilę dwa punkty dołożył Nenad Misanović (mierzący 217 cm wzrostu Serb kilka dni temu podpisał kontrakt do końca listopada) i Trefl znów odskoczył na w miarę bezpieczną odległość (62:56). To jednak nie był koniec emocji. Jeszcze na minutę przed ostatnią syreną było 64:58, ale od tego momentu punkty zdobywał już tylko Śląsk. Najpierw rzuty wolne bezbłędnie wykonywali Jarvis Williams i Kamil Chanas (w sumie cztery - było 64:62), a na dziewięć sekund przed końcem do wyrównania doprowadził Madden.

Zanosiło się na dogrywkę, chociaż to Trefl miał piłkę i kilka sekund, aby przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. W tym momencie stało się jednak coś absolutnie niespodziewanego. Rozgrywający dobry mecz Piotr Śmigielski, rozpoczynając grę z boku, podał piłkę... Williamsowi. Środkowy Śląska został błyskawicznie sfaulowany i na siedem sekund przed końcem stanął na linii rzutów wolnych. Pierwszego trafił, drugiego nie, ale to goście zebrali piłkę i nie dali jej sobie odebrać już do końca. Dramat Trefla i szalona radość zawodników Śląska. Sopocianie wciąż pozostają więc bez zwycięstwa (w trzech meczach).

Trefl Sopot - Śląsk Wrocław 64:65

Kwarty: 11:17, 20:5, 18:17, 15:26

Trefl: Dutkiewicz, Stefański, Bilinovać, Duren, Surmacz oraz Śmigielski, Misanović, Dzierżak, Sikora, Kulka, Kolenda.

Śląsk: Chanas, Williams, Kowalenko, Smith, Madden oraz Heath, Jarmakowicz, Kulon, Jankowski, Sutton.