Czerwona latarnia gra z mistrzem Polski, czyli Trefl Sopot kontra Stelmet Zielona Góra. Duren jedyną nadzieją

Wygrzebać się z grząskiego mułu. Taki cel przyświeca Treflowi Sopot już od kilku tygodni. Sposobność do tego już w sobotę (godz. 18), lecz do Trójmiasta przyjeżdża aktualny mistrz Polski. Czy Trefl wobec tego ma jakiekolwiek szansę na sprawienie sensacji?
Jeszcze niedawno to spotkanie mogło elektryzować. To był mecz zespołów z czołówki tabeli. Ba, mecz, w którym Trefl Sopot realnie mógł, a nawet powinien szukać swoich szans na zwycięstwo. Tymczasem rzeczywistość brutalnie dała po twarzy sopocianom i w najbliższą sobotę zagrają z mistrzem Polski z pozycji... czerwonej latarni ligi. Zespołu, który do tej pory jako jedyny w Tauron Basket Lidze nie wygrał ani jednego spotkania.

Realnie patrząc? Dwa punkty dla Trefla w tym meczu, to byłby istny cud.

Ciężko nawet znaleźć okoliczności łagodzące, które miałyby świadczyć na korzyść żółto-czarnych. Coś, co sprawi, że pomyślimy: "w tym jest szansa!". Niestety, Trefl jest na absolutnym dnie bez konkretnych sygnałów na poprawę, Stelmet zaś twardo bije każdego kolejnego rywala w lidze. I nie przeszkadzają mu w tym niezbyt przecież udane występy w Eurolidze (bilans w grupie 1-5), skoro na krajowym podwórku idą jak po swoje.

Dość powiedzieć, że najtrudniejszym rywalem dla zielonogórzan były Wilki Morskie ze Szczecina (98:92), a choćby mierzącą wysoko Energę Czarnych Słupsk rozbili już w pył (91:68).

- Stelmet to na ten moment niekwestionowany numer 1 w polskiej lidze. Każdy ambitny sportowiec zawsze chce mierzyć się z najlepszymi, dlatego czekamy z niecierpliwością na sobotni mecz. Przyjedzie do nas spora grupa reprezentantów Polski, co z pewnością będzie ciekawym wyzwaniem zwłaszcza dla naszych młodych zawodników - ocenia rywala trener Trefla Zoran Martić.

Znakomity słoweński trener Saso Filipovski i jego zawodnicy: Łukasz Koszarek, gwiazda polskiej kadry Mateusz Ponitka, czołowy strzelec ligi Przemysław Zamojski, Adam Hrycaniuk i znakomici obcokrajowcy. Wymieniać nazwiska i obok każdego wypisać ich mocne strony - to mogłoby trwać w nieskończoność. Stelmet na tle tegorocznego Trefla nie ma po prostu słabego punktu.

- Dobrze znam Saso Filipovskiego i wiem, że jest to bardzo zaangażowany w pracę szkoleniowiec, którego cechuje profesjonalizm i dbałość o szczegóły. W tym sezonie ma drużynę, która podporządkowuje się dyscyplinie taktycznej i dobrze realizuje jego system. Jak dotąd Stelmet radzi sobie bardzo dobrze, szczególnie w polskiej ekstraklasie, gdzie nie przegrali jeszcze ani jednego meczu - komplementuje Martić.

Statystyki również są zatrważające. W zespole Trefla najlepiej punktującym jest wprawdzie Tyreek Duren z imponującą średnią 20,5 punktów na mecz, lecz za nim jest już przepaść. Każdy kolejny gracza ma dużo gorsze statystyki. Za przykład niech posłuży trzeci strzelec w drużynie, którym jest Josip Bilinovac. Ma on 7,66 punktów na mecz. Dalej jest jeszcze gorzej. Co to oznacza? Że w razie kontuzji Durena Trefl może po prostu przestać istnieć w każdym kolejnym meczu. U rywala choć najlepszy Dejan Borovnjak legitymuje się ze średnią ledwie 11 punktów na mecz, to w ekipie Stelmetu takie statystyki ma przynajmniej czterech innych koszykarzy. Siła drużyny tkwi w kolektywie.

Jakby tego było mało, Trefl zmaga się z problemami kadrowymi.

- W naszej drużynie pojawiło się kilka drobnych problemów zdrowotnych. Paweł Krefft cały tydzień nie trenował z powodu kłopotów z plecami, kontuzji w meczu rozgrywek juniorskich doznał z Michał Kolenda, z kolei Marcin Stefański od początku tygodnia ma problemy z tricepsem. Liczę jednak, że do soboty wszyscy zdołają powrócić do pełnej sprawności - ma nadzieję szkoleniowiec Trefla.

Wbrew pozorom jednak to właśnie w tym meczu sopocianom może grać się lepiej niż poprzednio. To Stelmet skazany jest na zwycięstwo, to Stelmet musi zrobić to w sposób zdecydowany. Trefl przed meczem jest spisywany na straty. Może więc jedynie zyskać. Podnieść się z tak grząskiego mułu będzie niezmiernie ciężko. Ale kto wie, może właśnie starcie z mistrzem kraju będzie tym pierwszym krokiem ku wyjściu na twarde podłoże.

- To wszystko nie jest dla nas łatwe, ale nie możemy patrzeć w przeszłość i rozpamiętywać to, co się już stało. Wiemy doskonale, że tylko poprzez ciężką pracę i twardą grę w meczach możemy przerwać serię porażek - kwituje Martić.

Mecz Trefl Sopot - Stelmet BC Zielona Góra w sobotę 21 listopada o godz. 18 w Hali 100-lecia Sopotu. Klub przygotował również atrakcje dla najmłodszych fanów. Wystarczy tylko by wzięli ze sobą białe koszulki, które w trakcie spotkania będą mogli pomalować w dowolny sposób.



POLECAMY - Z LIGI POLSKIEJ DO NBA? TO MOŻLIWE! JUŻ 13 KOSZYKARZY PRZESZŁO TĘ DROGĘ