Przełamanie Trefla Sopot! Udany rewanż w starciu z AZS-em

Koszykarze Trefla przerwali fatalną passę ośmiu porażek i wygrali 65:62 z AZS-em Koszalin. Drużynę gospodarzy do zwycięstwa poprowadziło trio Tyreek Duren, Piotr Śmigielski oraz Grzegorz Kulka.
Sytuacja sopocian przed meczem z AZS-em wyglądała tragicznie. Koszykarze Trefla zaliczyli najgorszy początek sezonu w swoich dziejach, doprowadzając do zatrważającego bilansu 0-8. Tak długa seria porażek to drugi z niechlubnych rekordów, jakie jak dotąd pobili. Pierwszą ofiarą bardzo słabej gry ekipy z Trójmiasta został 30-letni Grzegorz Surmacz, z którym dziś rano definitywnie się pożegnano.

W rozegranym awansem spotkaniu 17. kolejki Tauron Basket Ligi z drużyną z Koszalina próbowano się przełamać i wrócić na zwycięski tor. Faworytem meczu byli jednak goście, którzy wygrali pierwszy mecz u siebie z podopiecznymi trenera Zorana Marticia 75:74. Spotkanie to miało jednak dramatyczny przebieg i zostało rozstrzygnięte dopiero po dogrywce. Starcie w Hali 100-lecia miało mieć jednak całkowicie inny wymiar.

- Ten obiekt to nasz dom i czujemy się w nim dobrze. Bardzo chciałbym, żeby kibice nadal w nas wierzyli i żebyśmy w najbliższych meczach w końcu zrekompensowali im dotychczasowe rozczarowania - mówił przed meczem trener Martić.

Początek spotkania nie zwiastował jednak zbyt dobrze dla gospodarzy. Po kilku minutach przegrywali oni bowiem już 2:12 i musieli gonić wynik. Sopocian w ryzach starał się trzymać najlepszy w szeregach Duren, który skutecznie odpowiadał na trafienia rywali. Amerykanin nie miał jednak wsparcia ze stron kolegów z zespołu, którzy niemiłosiernie pudłowali. Nie mylili się za to goście, którzy pewnie prowadzili po pierwszej kwarcie różnicą dziesięciu punktów.

Drugie 10 minut nie odbiegało wiele od pierwszej partii. Co prawda koszykarze Trefla rzucali celniej, ale robili też sporo niewymuszonych błędów. Bardzo słaby występ do przerwy zaliczył Ater Majok, który nie tylko był mało skuteczny w ofensywie, ale miał też problem z kryciem rywala w grze obronnej. Gospodarze zdobywali punkty głównie po stratach rywali i trafieniach spod kosza. Bolączką były rzuty zza linii 6,75 metra. Z siedmiu prób ani jedna nie zakończyła się skucesem. Dwie minuty przed końcem kwarty po rzucie Grzegorza Kulki przewaga gości wynosiła już tylko trzy punkty. Niestety po kolejnych błędach w defensywie, akademiki zwiększyli różnicę i prowadzili po połowie meczu 33:25.

Na drugą połowę drużyna wyszła zmotywowana i bardziej zdeterminowana. Gospodarze grali skuteczniej, dzięki któremu złapali kontakt z koszykarzami AZS-u. Po celnych rzutach osobistych Śmigielskiego przewaga gości stopniała ponownie do jednego punktu. Dobrze spisywali się zmiennicy, dzięki którym Trefl znów nawiązał walkę. Gra znacznie wyrównała się, a prowadzenie akademików wisiało na włosku. Przebudził się Majok, który zbierał wiele piłek w obronie i znacznie utrudniał rozgrywanie akcji rywalom. Koszykarze Trefla walczyli o każdą piłkę bardzo ofiarnie lądując często na parkiecie. Nie można było odmówić nikomu determinacji i zaangażowania. Po celnym lay-upie Marcina Stefańskiego minutę przed końcem meczu gospodarze po raz pierwszy wyszli na prowadzenie. Emocje w hali 100-lecia towarzyszyły kibicom do ostatnich sekund. Ostatecznie sopocianie utrzymali niewielką przewagę do końca i wygrali pierwszy mecz w sezonie.

Trefl: Duren 19, Kulka 13, Śmigielski 12, Majok 7, Bilinovac 6, Stefański 4, Dutkiewicz 2, Sikora 2

AZS: James 17, Walton 15, Auda 12, Austin 5, Walker 5, Dąbrowski 3, Wadowski 3