Zawodnik Trefla Grzegorz Kulka: Kamień spadł nam z serca

- Duży kamień spadł nam z serca. Chciałem szczególnie podziękować kibicom, którzy cały czas stali za nami murem i to w dużej mierze zawdzięczamy im zwycięstwo - mówił po wygranym meczu z AZS-em gracz sopocian, Grzegorz Kulka.
Trefl Sopot zaliczył pierwszą wygraną w sezonie pokonując u siebie AZS Koszalin 65:62. Jednym z najlepszych koszykarzy w drużynie gospodarzy był 19-letni Grzegorz Kulka (13 pkt, 2 zb).

- Ciężko powiedzieć coś po takim meczu, gdyż emocje trzymają nas cały czas. Na pewno kamień z serca spadł. Chciałem szczególnie podziękować kibicom, którzy cały czas stali za nami murem i to w dużej mierze zawdzięczamy im zwycięstwo. Mam nadzieję, że ono nas uskrzydli i poniesie do kolejnych wygranych. Po czym dodał:

- Muszę przyznać, że pomimo tego, iż jestem młodym zawodnikiem, to grałem już trochę meczów w karierze. Zdobyłem mistrzostwo Polski U-18, ale nigdy wcześniej nie cieszyłem się tak ze zwycięstwa jak dzisiaj - powiedział rozemocjonowany zawodnik.

Trefl wreszcie zagrał z dużą ofiarnością pod koszem przeciwnika. 18 zbiórek ofensywnych może robić wrażenie, tak samo, jak wymuszenie 24 strat przez przeciwnika! Koszykarze brakiem umiejętności w pewnych sytuacjach nadrabiali walką i zaangażowaniem. W ostatnich minutach kluczową rolę odegrał właśnie Grzegorz Kulka, który po rozwiązaniu kontraktu z Grzegorzem Surmaczem będzie dostawał coraz więcej minut na parkiecie. Jego trafione rzuty osobiste spowodowały, że rywale w ostatnich sekundach musieli rzucać zza łuku, by doprowadzić do dogrywki. To się już nie udało.

- Ręka na szczęście mi nie zadrżała. W głowie powiedziałem sobie "Grzesiek, to są zwykłe rzuty wolne jak każde inne. Trafisz je". No i wpadło. Wiem, że jestem dobry w tym elemencie i chciałem to udowodnić. Grałem 24 minuty, dostałbym ich pewnie nawet więcej, gdyby nie te szybkie dwa faule złapane na początku meczu. Cieszę się, że moja dyspozycja wygląda lepiej niż w dwóch ostatnich spotkaniach. Co prawda decyzje podejmowane w trakcie meczu nie są jeszcze tak dobre, jakbym chciał. Gdy dostaje piłkę nie decyduje się od razu na rzut, bo brakuje mi jeszcze trochę tej pewności siebie, ale nad tym pracuje i myślę, że z czasem wszystko będzie szło lepiej - stwierdził.

Sopocianie po zwycięstwie z akademikami chcą złapać pozytywny rytm i odprawić kolejnego rywala z kwitkiem. Tym ma być aktualnie szósta drużyna w tabeli Tauron Basket Ligi, Polfarmex Kutno, z którymi zmierzą się już w sobotę w hali 100-lecia (początek godz. 15).

- Polfarmex to bardzo dobra drużyna. Kolejne wyzwanie przed nami, ale będziemy starali się ten mecz wygrać i damy z siebie 100 procent na parkiecie. Wiem, że wysoko plasują się w tabeli, ale będziemy chcieli im pokazać, że w meczu z nami nie będzie to miało żadnego znaczenia - spuentował nastoletni gracz.

POLECAMY - Z LIGI POLSKIEJ DO NBA? TO MOŻLIWE! JUŻ 13 KOSZYKARZY PRZESZŁO TĘ DROGĘ