Konrad Wysocki z Turowa: Trefl grał bardzo dobrą koszykówkę w trzeciej i czwartej kwarcie

- W Sopocie rozegraliśmy już wiele spotkań. Ostatnio udało nam się zwyciężyć. Wiemy co musimy robić aby było dobrze Do finału jeszcze jednak daleka droga. Na nim jednak nie jesteśmy skoncentrowani tylko na niedzielnym meczu - mówi dla plk.pl przed niedzielnym meczem Trefl Sopot - Turów Zgorzelec Konrad Wysocki.
W ostatnim spotkaniu tej pary celna dobitka Wysockiego na 2 s przed końcem meczu dała Turowowi zwycięstwo 78:77.

- To nie tylko ja w końcówce grałem dobrze. Ostatnia akcja to zasługa Daniela Kickerta. Wszedł pod kosz, a ja nie pilnowany musiałem tylko dobić piłkę - dodaje skrzydłowy Turowa. Chwilę wcześniej, to sędziowie wzbudzili kontrowersję odgwizdując błąd kroków rozgrywającemu Trefla Lorinzie Harringtonowi. Powtórki telewizyjne pokazały, że błędu nie było. Można się w nich doszukać także faulu Toreya Thomasa na Harringtonie.

- To arbitrzy zawsze podejmują decyzje. Uważam, że obaj zawodnicy zaatakowali piłkę. Torey tak wysoko nie skacze, ale robił wszystko by wywalczyć piłkę. Torey spadł na przeciwnika. To nie pierwszy raz w sezonie, kiedy sędzia mógł podjąć kontrowersyjną decyzję. Takich w całych rozgrywkach było bardzo wiele. W meczu gdy coś takiego się stanie zawsze jakaś strona będzie broniła swoich racji. Sędzia to też człowiek i może się pomylić. Grać trzeba jednak dalej - wyjaśnia Wysocki.