Sport.pl

Nie będzie powtórki piątego meczu Trefla z Turowem

Zarząd Polskiej Ligi Koszykówki odrzucił wniosek Trefla Sopot w sprawie powtórki meczu ze względu na kontrowersyjną sytuację na dwie sekundy przed końcem meczu. Aby myśleć o finale z Asseco Prokom Gdynia muszą wygrać jutrzejszy mecz w Ergo Arenie zaplanowany na godz. 15.
Protest Trefla wynikał z nieprawidłowości w mierzeniu czasu gry w ostatnich akcjach spotkania, co według przedstawicieli drużyny z Sopotu było powodem porażki. Dwukrotne zbyt późne zatrzymanie czasu spowodowało brak cennych ułamków sekund, by rzut oddany przez Adama Waczyńskiego mógł zostać zaliczony.

Na posiedzeniu w dniu 28 kwietnia 2011 roku Zarząd PLK S.A. odrzucił w całości protest Trefla. W uzasadnieniu czytamy m.in.:

"Zarząd Polskiej Ligi Koszykówki uznał następujące fakty za bezsporne:

1) Po zdobyciu kosza przez zawodnika PGE Turów Zgorzelec Konrada Wysockiego piłka przeszła przez siatkę w momencie, gdy zegar meczowy pokazywał 2,6 sekundy do końca meczu. Zegar został zatrzymany na 2,0 sekundy do końca.

2) W kolejnej akcji piłka została wybita na aut przez zawodnika PGE Turów Zgorzelec Konrada Wysockiego. Zegar został prawidłowo włączony w momencie dotknięcia piłki przez zawodnika i wyłączony po gwizdku sędziego na 1,5 sekundy do końca.

Zarząd PLK SA uznał, że w/w opóźnienia w zatrzymaniu zegara mieszczą się w normie, którą wyznacza nie tylko stan faktyczny, ale także normalny, dający się usprawiedliwić czas reakcji sędziów boiskowych i stolikowych oraz tzw. bezwładność urządzenia pomiarowego. Przykłady na tego typu opóźnienia w zatrzymaniu zegara mierzącego czas gry można było zaobserwować także w innych sytuacjach z tego meczu i są one normą przy ręcznym pomiarze czasu gry. Zarząd PLK SA nie dopatrzył się w w/w sytuacjach celowej działalności jakiejkolwiek z osób uczestniczących w meczu z dnia 28 kwietnia 2011 roku, które mogłoby być uznane za naruszenie przepisów gry w koszykówkę, co z kolei stanowić mogłoby podstawy do uznania protestu i podjęcia decyzji o zweryfikowaniu wyniku meczu lub jego powtórzeniu.

(.) Zarzad PLK SA przy rozpatrywaniu protestu wziął również pod uwagę generalną zasadę, że decyzje sędziowskie podjęte podczas meczu nie mogą być podstawą do anulowania wyniku czy powtórzenia spotkania. Mierzący czas gry również jest sędzią, a ponadto jego decyzje są na bieżąco weryfikowane przez sędziego głównego meczu, który ma prawo i obowiązek reagować na bieżąco na wszelkie nieprawidłowości, oraz nadzorowane przez komisarza PLK SA. Podczas meczu w dniu 28 kwietnia 2011 r. żadnych wątpliwości tego typu sędzia główny Pan Grzegorz Ziemblicki nie wnosił, także w odpowiedzi na uwagi zgłoszone przez trenera Państwa klubu Pana Adama Prabuckiego w momencie, kiedy ewentualna nieprawidłowość była możliwa do natychmiastowego naprawienia."

Treflowi Sopot przysługuje odwołanie od decyzji Zarządu PLK S.A. Jednak już w niedzielę będą mieli szansę udowodnić, że to właśnie oni zasługują na grę w finale.



Więcej o: