Rewanż Lotosu Gdynia w Jekaterinburgu. Sprawią sensację w jaskini lwa?

Tylko jeden z dwunastu meczów wygrały koszykarki Lotosu Gdynia z UMMC Jekaterinburg. - Jeśli dziewczyny wyjdą na parkiet z myślą, że są słabsze, to na pewno przegramy - ostrzega trener Lotosu Javier Fort Puente.
Gdynianki wyruszyły do Jekaterinburga w poniedziałek o 13, a na miejsce dotarły dopiero we wtorkowy poranek. Trasa obejmowała dwie przesiadki. Po przylocie do Warszawy zawodniczki najpierw oczekiwały samolotu do Moskwy, a tam przesiadły się na kolejny, już do położonego pod stokami Uralu Jekaterinburga.

- Jesteśmy już trochę zmęczeni tą serią wyjazdów, to już czwarty z kolei - narzekał przed wylotem szkoleniowiec Lotosu Javier Fort Puente. - A to przecież nie koniec. Po powrocie do Polski czeka nas jeszcze mecz w Polkowicach z CCC, liderem Ford Germaz Ekstraklasy - przypomniał.

Zanim to jednak nastąpi, gdynianki przystąpią do rewanżu z rosyjskim gigantem, z którym nikt nie daje im większych szans. W tej edycji Euroligi mistrzynie Rosji są bowiem u siebie niepokonane. Wygrywały kolejno z Bourges Basket, VICI Aistes Kowno i Seatem Unisze Gyor, gdzie tylko w meczu z tym pierwszym zwyciężyły różnicą mniejszą niż 35 punktów. Jekaterinburg jest jednym z faworytów do triumfu w Eurolidze. Cztery ostatnie edycje kończył na podium.

Dyskutuj z ludźmi, a nie z nickami - odwiedź profil Trójmiasto.Sport.pl na Facebooku »


Lotos poznał siłę rosyjskiej machiny już w inauguracyjnej kolejce, gdy na własnym parkiecie uległ UMMC 57:68. W pierwszej połowie przyjezdne dosłownie gniotły gdynianki, na przerwę schodziły z przewagą 21 punktów. Wtedy jednak wydarzyło się coś, co wprawiło w osłupienie wszystkich, a zwłaszcza zawodniczki Jekaterinburga.

Trzecią kwartę grający niezwykle ambitnie Lotos wygrał aż 21:12, a w kolejnej kontynuował swój koncert i w pewnym momencie zmniejszył nawet stratę do siedmiu punktów.

- Był to moment, w którym mogliśmy się pokusić nawet o zwycięstwo - mówił po meczu Fort Puente. Wtedy jednak do roboty wzięły się Deanna Nolan i Anete Jekabsone i z siedmiu punktów zrobiło się... czternaście. Był to już koniec marzeń Lotosu na osiągnięcie korzystnego rezultatu w tamtym meczu, ale także dobry prognostyk przed rewanżem.

O sile UMMC, prowadzonego przez znanego w Polsce litewskiego szkoleniowca Algirdasa Paulauskasa, stanowią takie zawodniczki, jak Sandrine Gruda, Swietłana Abrosimowa, Cappie Pondexter, Jelena Leuchanka oraz wspomniane Nolan i Jekabsone. To absolutna światowa czołówka.

- Nie możemy jednak wyjść na parkiet z przeświadczeniem, że jesteśmy słabszym zespołem. Wtedy na pewno przegramy. Mimo wszystko trzeba pamiętać, że Jekaterinburg to zespół trochę z innej bajki, walczy o pierwszą trójkę w grupie, która póki co jest dla nas raczej poza zasięgiem - przyznaje Fort Puente.

- Z czwartego czy piątego miejsca w grupie też można awansować, na tym właśnie się skupiamy - dodaje gdyński szkoleniowiec.