Koszykarki Lotosu Gdynia wysoko przegrały z UMMC Jekaterinburg w meczu Euroligi

Gdynię od Jekaterinburga dzieli blisko 3300 km i taka właśnie odległość dzieliła Lotos od UMMC w meczu 8. kolejki Euroligi. Mistrzynie Rosji zmiażdżyły gdynianki 79:56, ani przez moment nie pozostawiając złudzeń, komu w tym meczu należało się zwycięstwo.
Gdynianki już przed meczem były skazywane na pożarcie. Nie tylko dlatego, że miały zmierzyć się z wielokrotnym mistrzem Rosji, który w Eurolidze na własnym parkiecie nie zaznał jeszcze w tym sezonie porażki. Także nie dlatego, że przegrały wyraźnie pierwszy mecz 57:68. Lotosowi po prostu nie wiedzie się z rosyjskimi drużynami, ostatni raz z drużyną z tego kraju wygrały 15 listopada 2007 roku, czyli ponad cztery lata temu. I to ledwo, odprawiły wtedy Spartaka Moskwa raptem jednym punktem. W dodatku gdyńska drużyna jechała pod stoki Uralu zmęczona ciągnącą się od 20 listopada serią meczów wyjazdowych, której koniec nastąpi dopiero w sobotę w Polkowicach, po meczu z CCC.

Za Lotosem nie przemawiało więc nic, a gospodynie zaczęły mecz z wysokiego "C". Już po pięciu sekundach meczu celnym rzutem za trzy popisała się Anete Jekabsone. Gdynianki szybko wyrównały, ale kroku UMMC dotrzymywały tylko przez cztery minuty. Po trzech celnych ciosach Olgi Arteshiny, Sandrine Grudy i Jekabsone, Lotos osunął się na deski po raz pierwszy i praktycznie nie wstał już do końca pierwszej kwarty. W kolejnej odsłonie meczu wcale nie było lepiej. Rosjanki kontrolowały mecz, a Gruda punktowała Lotos niczym wytrawny bokser. Jej dziewięć kolejnych punktów dało UMMC prowadzenie 29:16, co odebrało gdyniankom chęci na podjęcie walki w tym meczu.

Na przerwę Lotos schodził tracąc do mistrzyń Rosji 21 punktów, czyli tyle samo, ile w tej fazie meczu tracił w Gdyni. I podobnie jak w pierwszym starciu, trzecia kwarta należała do gdynianek. Wypracowana w niej czteropunktowa przewaga, głównie dzięki celnym rzutom Geraldine Robert, Aneiki Henry i Ivany Jalcovej, to było jednak za mało, by zbliżyć się do chwilowo zaciętej rosyjskiej machiny. Ta na ostatnią kwartę wyszła na nowo naoliwiona, nie pozostawiła gdyniankom żadnych złudzeń.

W następnej kolejce Lotos zmierzy się na własnym parkiecie z węgierskim Seatem Unisze Gyor, najmłodszym zespołem w Eurolidze. W pierwszym meczu gdynianki nieoczekiwanie uległy mu po dogrywce 76:86. Jeśli więc chcą awansować dalej, będą musiały wygrać to spotkanie różnicą minimum dziesięciu punktów. Do starcia dojdzie 8 grudnia.

UMMC Jekaterinburg - Lotos Gdynia 79:56. Kwarty: 22:14, 24:11, 17:21, 16:10. Jekaterinburg: Arteshina 12 (1), Pondexter 11, Parker 11, Jekabsone 10 (2), Leuchanka 8 oraz Gruda 15, Stiepanova 8, Vidmer 4. Lotos: Henry 14, Anderson 12 (2), Jalcova 10 (2), Żurowska 4, Knezević 2 oraz Robert 10, Ajanović 4, Ziętara 0, Plumbi 0, Kaczmarska 0.

Dyskutuj z ludźmi, a nie z nickami - odwiedź profil Trójmiasto.Sport.pl na Facebooku »