Koszykarki Lotosu Gdynia pofrunęły po cud

Lotos Gdynia po porażce z outsiderem Euroligi Seatem Unisze Gyor ma już tylko iluzoryczne szanse na awans do kolejnej rundy. W dodatku w środowy wieczór zmierzy się z Ros Casares Valencia, faworytem rozgrywek, który w pierwszym meczu nie dał Lotosowi szans.
W pierwszym meczu Lotos ani przez moment nie był w stanie dotrzymać kroku Ros Casares. Hiszpanki od początku narzuciły swój styl gry i zwyciężyły z Lotosem różnicą 18 punktów (90:72). A wygrać mogły dużo wyżej, gdyby w ostatniej kwarcie litościwie nie oddały pola upokorzonym już dostatecznie gdyniankom.

Teraz, na gorącym terenie w Hiszpanii, trudno oczekiwać diametralnej odmiany. Zwłaszcza gdy spojrzy się na ostatnie dokonania zespołu. Najpierw gdynianki skompromitowały się doznając wysokiej porażki (71:87) z Seatem Unisze, najgorszym zespołem grupy A, a następnie przegrały ze średniakiem polskiej ligi Energą Toruń (79:89).

- Ale trzeba oddać, że Energa takiego meczu jak z nami wcześniej nie rozegrała - przyznaje prezes Lotosu Mieczysław Krawczyk. - Podobnie było zresztą z KSSSE AZS Gorzów [wygrał z Lotosem 81:63], który też ani wcześniej, ani później nie zagrał na takim poziomie, jak w meczu przeciwko nam.

Te porażki na tyle jednak zdenerwowały prezesa i zarząd klubu, że ci zdecydowali się ukarać zawodniczki za "reprezentowanie poziomu poniżej oczekiwań nałożonych wobec profesjonalnych sportowców". Posypały się kary finansowe, a władze klubu nie wykluczają nawet roszad w kadrze pierwszego zespołu.

- Część pieniędzy wynikających z kontraktów rzeczywiście będzie zamrożona, ale to nie tak, że nie da się ich odmrozić. Dziewczyny muszą jednak pokazać, że potrafią grać w koszykówkę - zaznacza Krawczyk. - Tak czy siak, dojdzie jednak do roszad personalnych, prawdopodobnie jeszcze przed świętami.

Gęsta atmosfera z pewnością będzie miała wpływ na postawę zawodniczek w meczu z Ros Casares. O sukces będzie niezywkle ciężko, gdyniankom nie udało się bowiem wygrać z Hiszpankami już od 2003 roku, gdy jeszcze w hali gdyńskiego GOSiR-u pokonały je 89:83. Wszystkie następne mecze z tym zespołem Lotos już przegrywał. Nie ma się jednak co dziwić, Ros Casares dysponuje gigantycznym jak na realia kobiecej koszykówki budżetem (8 mln Euro), a na każdej pozycji gra zawodniczka znana na całym świecie. Gdynianki zmierzą się m.in. z Ann Wauters, Isabelle Yaucoubou, Sancho Lyttle. Te trzy zawodniczki w pierwszym meczu rzuciły łącznie Lotosowi aż 59 punktów. Szanse na wywiezienie z Hiszpanii zwycięstwa są więc bliskie zeru.