Wisła Can-Pack Kraków wygrała z Lotosem Gdynia w meczu na szczycie FGE

Spotkaniem z mistrzyniami Polski koszykarki Lotosu Gdynia chciały godnie pożegnać 2011 rok i udowodnić, że słabe ostatnio wyniki były jedynie chwilowym kryzysem. I choć gdynianki długo stawiały opór wyżej notowanemu rywalowi, to ostatecznie uległy Wiśle Can-Pack Kraków 73:78.
Podopieczne trenera Javiera Fort Puente do meczu z Wisłą przystąpiły mocno zestresowane. Nerwowość gdynianek była aż nadto widoczna na boisku, co przełożyło się na łatwe straty i sporą liczbę niecelnych rzutów. Poczynania Lotosu uspokoiło dopiero pojawienie się na parkiecie Robert. Francuska skrzydłowa gdyńskiego zespołu była niczym "żywe srebro" - jej świetna gra w obronie i przechwyty pozwoliły koszykarkom Lotosu na wyprowadzanie szybkich kontrataków. Już w pierwszej kwarcie Robert zdobyła 11 punktów - niemal połową wszystkich punktów, jakie gdynianki rzuciły w tej części spotkania. Dynamiczna i szybka gra Lotosu odbiła się jednak czkawką w drugiej kwarcie. Miejscowe miały spore problemy z upilnowaniem Eweliny Kobryn i Milki Bjelicy, które bardzo łatwo zdobywały spod samego kosza. Z cienia wyszły również, mało aktywne w pierwszych 10 minutach Paulina Pawlak i Anke de Mondt, które celnymi rzutami z dystansu jeszcze przed przerwą wyprowadziły Wisłę na trzypunktowe prowadzenie.



Krakowianki swoją dobrą grę kontynuowały w drugiej połowie, zawodniczki Lotosu zaś gasły z minuty na minutę. Choć trener gdynianek rzucił na parkiet niemal cały swój stan posiadania, to ani podstawowe koszykarki Lotosu, ani tym bardziej zmienniczki nie były w stanie przeciwstawić się mądrze taktycznie i przede wszystkim skutecznie grającemu zespołowi mistrzyń Polski. Gdynianki na chwilę do ataku poderwały się jeszcze w czwartej kwarcie, niwelując w 34. minucie przewagę Wisły do zaledwie czterech punktów. Znów w roli głównej pojawiła się Robert, dzielnie wspierana przez Ivanę Jalcovą. I właściwie dzięki tym dwóm koszykarkom w zespole Lotosu tliła się jeszcze nadzieja na wygraną. Pozostałe zawodniczki nie miały żadnej recepty na powstrzymanie krakowianek. Nie pomogła nawet obrona strefowa, na którą Wisła odpowiedziała celnymi rzutami za trzy punkty Pawlak, Any Dabović i Katarzyny Krężel. To pozwoliło mistrzyniom Polski ponowni uzyskać bezpieczną przewagę, którą podopieczne trenera Jose Hernandeza utrzymały do końca spotkania.

Lotos Gdynia - Wisła Can-Pck Kraków 73:78. Kwarty: 24:21, 18:24, 9:17, 22:16.

Lotos: Jalcova 17 (5), Kneżević 8, Henry 7, Anderson 4, Żurowska 2 oraz Robert 27, Kaczmarska 4, Plumbi 4, Ajanović 0.

Wisła: Powell 15 (2), Kobryn 15, Pawlak 12 (3), De Mondt 11 (1), Bjelica 8 oraz Krężel 9 (2), Dabović 8 (2), Ujhelyi 0, Czarnecka 0.