Sport.pl

Lotos przegrał, ale utrzymał trzecie miejsce

Była szansa na zwycięstwo, ale to jednak rywalki zapisały na swoim koncie komplet punktów - Lotos PKO BP Gdynia przegrał na wyjeździe z ZVVZ USK Praga 64:69, ale utrzymał trzecie miejsce w tabeli grupy C Euroligi. Przeciwnikiem gdynianek w pierwszej rundzie play - off będzie turecki Fenerbace Stambuł.
Koszykarki Lotosu PKO BP Gdynia przed meczem zapowiadały, że do Pragi pojechały po zwycięstwo, mimo że do zajęcia trzeciego miejsce w grupie wystarczała porażka niższa niż 14 punktów. Taką bowiem zaliczkę miały gdynianki po pierwszym meczu.

Z nadziejami na dobrą grę i triumf swoich ulubienic przyjechała też ponad 80- osobowa grupa kibiców Lotosu PKO BP Gdynia. Wśród nich żeńska reprezentacja Gimnazjum nr 9 z Bydgoszczy, które okazało się najlepsze w finale akcji społeczno - sportowej "Graj z Lotosem - Lotos szkołom". Doping gdyńskich fanów był jak zwykle fantastyczny, a koszykarki z Gdyni czuły się jak we własnej hali.

Pierwsza kwarta była bardzo wyrównana. Obie drużyny grały na dobrej skuteczności. Wicemistrzynie Polski nie mogły sobie jednak poradzić ze środkową - Sonią Kiretą, która była nie do zatrzymania pod koszem. Praktycznie każde dogranie piłki do niej kończyło się punktami albo faulem. Z drugiej strony skutecznie jednak rewanżowała się jej Ivana Matovic.

W efekcie po pierwszej kwarcie był remis 16:16. Drugą kwartę podopieczne Jacka Winnickiego zaczęły mecz bardzo nerwowo. Przez 4 minuty nie mogły trafić do kosza, a rywalki w tym czasie zdobyły 7 punktów z rzędu. W 14 minucie, po rzucie Kateriny Elhotowej zespół ze stolicy Czech prowadził 23:16. Elhotowa dała świetną zmianę, trafiała z każdej pozycji. Gdynianki otrząsnęły się z przewagi rywalek po sześciu minutach gry. Świetnie zaczęła grać Alana Beard, która popisywała się efektownymi przechwytami, po których uruchamiane były szybkie kontrataki.

W efekcie Lotos PKO BP zaczął odrabiać straty i w 18. minucie, po akcjach Ivany Matovic i Alany Beard prowadził 30:27. Ostatecznie po drugiej kwarcie na tablicy wyników był remis 33:33.

Trzecią kwartę gdyńskie zawodniczki rozpoczęły jeszcze gorzej niż drugą. Podopieczne Lubora Blażka zdobyły 11 punktów z rzędu, nie tracąc żadnego. Do tego wyniku przyczyniły się proste błędy. Straty popełniane przez gdynianki rywalki bez problemów zamieniały na punkty. W tej kwarcie gospodynie pokazały jak silną bronią jest szybki kontratak.

Świetnie spisywała się Lindsay Whalen, która raz za razem wybierała piłki gdyniankom, a te na dodatek nie trafiały z nielicznych czystych pozycji. W 26. minucie, po punktach Whalen było 52:37 dla USK Praga - taka przewaga zapewniała trzecie miejsce w tabeli gospodyniom. Wicemistrzynie Polski nie dały jednak za wygraną.

Sygnał do ataku dała Monique Currie, która najpierw wykorzystała dwa rzuty wolne, potem trafiła z akcji. Na koniec kwarty za trzy punkty trafiła jeszcze Katia Snytsina i w efekcie zespół z Pragi prowadził 57:47. Taki wynik zwiastował wielkie emocje w ostatniej odsłonie. I tak faktycznie było.

Gdynianki ustrzegły się długich przestojów i po akcjach Matovic (2+1) oraz pięciu punktach z rzędu Alany Beard przegrywały tylko 56:61. Wtedy skutecznie spenetrowała Natalia Marchanka, świetne dwie akcje przeprowadziła Emilija Podrug i stało się jasne, że trzecie miejsce w grupie dla Lotosu PKO BP Gdynia jest niezagrożone.

Czeska drużyna prowadziła tylko 63:62, i było za mało czasu, aby odrobić straty z Gdyni. Ostatecznie Lotos PKO BP Gdynia przegrał z ZVVZ USK Praga 64:69 i teraz może spokojnie przygotowywać się do meczu z Fenerbace Stambuł.

ZVVZ USK Praga - Lotos PKO BP Gdynia 64:69 (16:16, 17:17, 24:14, 12:17)

ZVVZ USK Praga: Kireta 18, Elhotova 17, Whalen 16, Ferancikova 9, Cash 8, Maltsi 1, Bartonova 0, Peckova 0.

Lotos PKO BP Gdynia: Beard 20, Matovic 17, Currie 8, Podrug 8, Snytsina 5, Marchanka 4, Leciejewska 2, Pawlak 0.

Jacek Winnicki: Zagraliśmy dobry mecz przez pierwsze 19 minut. Z tego okresu gry można być zadowolonym. W trzeciej kwarcie się pogubiliśmy, zagraliśmy bardzo niefrasobliwie. Na szczęście dziewczyny w porę się otrząsnęły i pokazały, że potrafią grać w koszykówkę pod presją.

Czwarta kwarta przebiegała pod nasze dyktando. W końcówce, gdy było wiadomo, że nie roztrwonimy przewagi kazałem dziewczynom rozgrywać długie akcje. I nie szukać dogrywki za wszelką cenę. Dla nas bardzo ważne jest też zachowanie sił, bo przecież zaraz gramy mecz ligowy w Pabianicach. Dziękuję bardzo kibicom, którzy tak licznie stawili się w Pradze.