Puchar Polski Eventim Cup: w finale Kraków z Gdynią

Lotos PKO BP Gdynia kontra Wisła Can Pack Kraków - sobotni finał Pucharu Polski Eventim Cup zapowiada się pasjonująco. W piątkowych półfinałach wiślaczki bez problemów pokonały KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski 86:63, a gdynianki równie łatwo wygrały z Energą Toruń 86:64. W finale dojdzie więc do powtórki sprzed roku. Wtedy Lotos PKO BP Gdynia pokonał mistrza kraju z Krakowa 74:58. Krakowianki zapowiadają rewanż, gdynianki natomiast nie dopuszczają do siebie myśli o porażce. W hali sportowo - widowiskowej Gdynia zapowiada się pasjonujące widowisko.
Przed meczem wicemistrzyń Polski z Energą Toruń pech prześladujący ostatnio drużynę z Gdyni znów dał znać o sobie. Uraz kostki wyeliminował z gry Monique Currie. Amerykanka dołączyła do kontuzjowanych wcześniej Magdaleny Leciejewskiej i Emiliji Podrug. Mecz tylko w pierwszej połowie był w miarę wyrównany. Świetnie rozpoczęła Tamika Catchings. Po jej rzucie za trzy punkty i udanej akcji Ivany Matovic Lotos PKO BP Gdynia prowadził 7:3.

Za chwilę jednak za sprawą Emilii Tłumak i Jacqueline Moore, Energa wyszła na prowadzenie 8:7, co wyprowadziło z równowagi trenera Jacka Winnickiego. Szkoleniowiec gdynianek ze złości aż uderzył pięścią w krzesło i natychmiast wziął czas. Nakazał swoim zawodniczkom bardziej agresywną obronę. Uwagi poskutkowały. Nie do zatrzymania była Catchings, pod koszem dobrze spisywała się Matovic i pierwsza kwarta w stosunku 21:16 dla Lotosu PKO BP Gdynia.

Druga odsłona nie zachwyciła. Było sporo błędów i niecelnych rzutów z jednej i drugiej strony. Sporo pretensji do sędziów miał też trener Energii Elmedin Omanic, który został za krytykę ukarany przewinieniem technicznym. Jego zawodniczki jednak sukcesywnie odrabiały straty i w 16. minucie po rzucie Emilii Tłumak zbliżyły się na 2 punkty (27:25).

Szkoleniowiec gdynianek zaczął jednak rotować składem. Jego decyzje personalne okazały się trafne, gdyż wprowadzone Alana Beard i Oliwia Tomiałowicz powiekszyły przewagę swojej drużyny do 11 punktów (37:26).

Trzecia kwarta bez historii. To był koncert gry zespołu z Gdyni. Pod koszem szalała Ivana Matovic, z dystansu zabójcze "trójki" odpalała Oliwia Tomiałowicz, a szybkie kontrataki efektownie kończyła Alana Beard. Ostatecznie trzecią kwartę Lotos PKO BP Gdynia wygrał w stosunku 26:14. W ostatniej kwarcie trener Jacek Winnicki dał pograć rezerwowym, które były wspomagane na zmianę przez Tamikę Catchings, Katię Snytsinę i Natalię Marchankę.

Klaudia Sosnowska, Elżbieta Zawadka, Marta Jujka i Marta Dobrowolska zdołały utrzymać wypracowaną przewagę. Ostatecznie Lotos PKO BP Gdynia pokonał Energę Toruń 86:64, a najskuteczniejszą zawodniczką meczu była Tamika Catchings. Amerykanka zdobyła 23 punkty, a swój kolejny znakomity występ okrasiła 5 zbiórkami, 3 asystami i 4 przechwytami.

Drugim finalistą została Wisła Can Pack Kraków. Mistrzynie Polski zrewanżowały się drużynie AZS Gorzów za dwie porażki w rozgrywkach Ford Germaz Ekstraklasy. Podopieczne Wojciecha Downar Zapolskiego od początku kontrolowały przebieg spotkania. Świetnie grały zarówno pod koszami, gdzie skutecznymi akcjami popisywały się Ewelina Kobryn i Candice Dupree oraz na obwodzie skąd rzutami za trzy punkty kosz gorzowianek dziurawiły Dorota Gburczyk i Jelena Skerovic.

Na początku trzeciej kwarty koszykarki z Gorzowa zaczęły trochę bardziej agresywnie bronić, poprawiły też skuteczność i zbliżyły się na 5 punktów. Na więcej jednak Wisła nie pozwoliła. Mistrzynie Polski z minuty na minutę powiększały przewagę, a ich gra mogła się podobać kibicom. Na usprawiedliwienie gorzowianek można uznać fakt, że zagrały bez swoich liderek Katariny Zohnovej oraz Justyny Żurowskiej, które zmagają się z kontuzjami. Na dolegliwości zdrowotne narzekały też Lindsay Taylor i Agnieszka Kaczmarczyk. Ostatecznie Wisła Can Pack Kraków pokonała KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski 86:63.

W niedzielnym finale nie powinno zabraknąć emocji. Zarówno Wisła, jak i Lotos PKO BP uważane są za faworytów tego sezonu, nic więc dziwnego, że taki skład finału nikogo nie zaskoczył. Kibice ostrzą sobie zęby na pojedynek dwóch światowych gwiazd, Chamique Holdsclaw oraz Tamiki Catchings. Nie wiadomo jednak, czy do tego pojedynku w ogóle dojdzie. Holdsclaw wciąż jeszcze odczuwa skutki niedawnej kontuzji i w obu meczach turnieju finałowego Pucharu Polski Eventim Cup grała zaledwie kilka minut. Emocji oraz wspaniałej koszykówki nie powinno jednak w finale zabraknąć.

Lotos PKO BP Gdynia - Energa Toruń 86:64 (21:16, 16:10, 26:14, 23:24)

Lotos PKO BP: Catchings 23, Matovic 15, Beard 13, Sosnowska 11, Tomiałowicz 11, Jujka 4, Marchanka 4, Pawlak 3, Snytsina 2.

Energa Toruń: Tłumak 16, Krawiec 11, J. Moore 7, Waligórska 6, Bajerska 6, Gala 6, Chaney 5, Jasnowska 4, Gulak 3.

Wisła Can Pack Kraków - KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wlkp. 86:63 (29:18, 17:19,

28:14, 12:12)


Wisła Can Pack: Dupree 23, Kobryn 21, Skerovic 13, Maksimovic 8, Gburczyk 6, Pałka 5, Fernandez 4, Canty 4, Kotnis 2

KSSSE AZS Gorzów Wlkp.: Anosike 18, Breitreiner 13, Koryzna 10, Kaczmarczyk 6, Richards 6, Taylor 4, Chaliburda 4, Czubak 2.