Sport.pl

Lotos PKO BP Gdynia: do Krakowa po awans

Koszykarki Lotosu PKO BP Gdynia wyruszyły do Krakowa, gdzie w niedzielę zagrają trzeci mecz półfinału Mistrzostw Polski z Wisłą Can Pack Kraków. Po dwóch meczach w Gdyni podopieczne Jacka Winnickiego prowadzą w serii do trzech zwycięstw 2:0. Do awansu potrzeba im zatem tylko jednego zwycięstwa.
Niewątpliwie gdynianki są bliżej upragnionego awansu, niemniej trener Jacek Winnicki podkreśla, że jeszcze nie ma czego świętować, gdyż gra się nadal toczy. Trudno nie przyznać mu racji. Wisła to taki zespół, który nawet po porażkach w tak kiepskim stylu, jak w Gdyni, potrafi na własnym parkiecie zagrać świetne zawody. Niewątpliwie wiślaczki będą grały z nożem na gardle, ale akurat w tym przypadku trudno stwierdzić, czy jest to atut, czy wręcz przeciwnie.

Presja niektórym wiąże nogi, innych wręcz uskrzydla. Nie wiemy co siedzi w głowach dziewczyn z Krakowa, ale znając życie tanio skóry nie sprzedadzą. "Spodziewam się bardzo trudnego meczu, tym bardziej, że krakowscy kibice są bardzo wymagający i będą oczekiwać od naszych rywalek ogromnego zaangażowania. My musimy grać swoją koszykówkę opartą na bardzo mocnej defensywie. Jeśli w obronie gramy na miarę naszych możliwości to mało kto jest z nami w stanie wygrać" - mówi kapitan Lotosu PKO BP Gdynia Paulina Pawlak.

Defensywa była kluczem do sukcesu w dwóch pierwszych meczach w Gdyni. Imponowała ofiarność gdynianek i znakomite przechodzenie z obrony do ataku i z ataku do obrony. Wicemistrzynie Polski zagrały też na bardzo dobrej skuteczności, szczególnie z dystansu, zdominowały również grę na tablicach. Nie do zatrzymania były liderki Lotosu PKO BP Alana Beard i Tamika Catchings. Wszystko to złożyło się na wygrane w obu meczach różnicą 21 punktów. Czy jednak gdyńskie zawodniczki przez tydzień utrzymają formę?

"Nasza forma nie jest przypadkiem, przyszła w odpowiednim momencie. Chciałbym, abyśmy w Krakowie zagrali jeszcze lepiej. Po meczach w Gdyni przede wszystkim musieliśmy porządnie wypocząć. Następnie przygotowywaliśmy się naszym normalnym cyklem, pod kątem Wisły. Analizowaliśmy grę rywalek na wideo, ale pewnie podobnie przygotowywały się wiślaczki. Wiemy o sobie wszystko, wygra ten, kto lepiej zrealizuje założenia taktyczne" - mówi trener Lotosu PKO BP Gdynia Jacek Winnicki.

Te założenia taktyczne, w przypadku klubu z Gdyni, są niezmienne. Od początku narzucić swój styl gry oparty na agresywnej defensywie. Nie od dzisiaj bowiem wiadomo, że im lepsza obrona tym łatwiej gra się w ataku.

"W ataku musimy zagrać o wiele lepiej niż w Gdyni. Nie ma szans wygrać z Lotosem PKO BP przy skuteczności z gry niższej niż 50 procent. Musimy też postawić się w obronie, bo to co grałyśmy w pierwszych dwóch meczach to była katastrofa" - przyznaje kapitan Wisły Can Pack Dorota Gburczyk.

Obie drużyny do sobotniego pojedynku przystąpią w optymalnych składach. Jeśli mecz ten zakończy się zwycięstwem Wisły to następny pojedynek odbędzie się dzień później, również w Krakowie o godzinie 13:30.

Więcej o: