PLKK: Fort stawia na młodość i głód sukcesu

Hiszpański trener Javier Fort podpisał dziś 2-letni kontrakt z Lotosem Gdynia. Z zespołu odchodzą czołowe koszykarki - m.in. Elina Babkina, Milka Bjelica i Monica Wright - ale zespół ma walczyć o najwyższe cele.
To, co łączy Forta z jego poprzednikiem, to fakt, że przychodzi do Lotosu sam i nie oczekuje wymiany całego sztabu szkoleniowego. Wiadomo jednak, że takie zmiany będą. Fort będzie miał dwóch młodych asystentów, a w tym gronie zabraknie na pewno Dariusza Raczyńskiego, który odejdzie z powodu wygórowanych oczekiwań finansowych.

Słowa nowego trenera Lotosu o pracy brzmią obiecująco. - Przybyłem zbudować w Gdyni coś ważnego, podobnie jak to czyniłem z sukcesami przez cztery lata w Rivas Ecopolis. Cieszę się, że zarząd stawia na młode zawodniczki, które są głodne sukcesu. Wyznaję zasadę, że nazwiska nie grają - deklarował Fort na konferencji prasowej.

Nadchodzący sezon będzie więc kontynuacją pracy zaczętej przez George Dikeoulakosa, choć nie obejdzie się bez zmian kadrowych. Po tym jak odeszła pierwsza rozgrywająca Lotosu, Elina Babkina, jej miejsce w pierwszej piątce zajmie najprawdopodobniej Ketia Swanier, bo trener Fort nie ma możliwości zabrania z Rivas swojej rozgrywającej (Elisy Aguilar).

- Rozglądamy się za najlepszymi zawodniczkami. Jeśli chodzi o rozgrywającą mojego byłego zespołu, to ona ma niestety ważny kontrakt z Rivas - z żalem przyznaje Fort, dla którego pozycja rozgrywającej i środkowej są najważniejsze. - Jeśli na tych pozycjach będziemy mieli dobre zawodniczki, to wokół nich będziemy mogli budować dobry zespół.

Z polskich zawodniczek Lotosu Fort wyróżnił Magdalenę Kaczmarską.

- Jeśli po kontuzji wróci szybko do swojej dawnej dyspozycji, to może stać się kluczową zawodniczką tej drużyny - podkreśla nowy trener i dodaje: - Chcę w swojej drużynie zawodniczek młodych i głodnych sukcesów, które będą zmotywowane na robienie postępów.

Trener ma możliwość zbudowania zespołu praktycznie od zera. Poza wspomnianą Babkiną, w przyszłym sezonie w drużynie Lotosu nie zagrają na pewno Milka Bjelica, Monica Wright, Paulina Krawczyk, które stanowiły trzon zespołu. Przyszłość Klaudii Sosnowskiej, Olivii Tomiałowicz i Marty Jujki także stoi pod znakiem zapytania. Dwóm pierwszym kończą się w czerwcu kontrakty, a trzecia czeka wciąż na oferty z innych klubów.

Wiadomo już, że zespół ma składać się z dwóch Amerykanek i trzech zawodniczek zagranicznych z Europy, a resztę mają składu mają wypełnić Polki.

- To jeszcze nie jest czas na podawanie konkretnych nazwisk. Wciąż szukamy najlepszych zawodniczek, z niektórymi prowadzimy, ale szczegóły będę mógł podać dopiero po podpisaniu kontraktów - komentuje Fort.

Wiadomo już, że tak jak w przypadku trenera, z zawodniczkami również będą podpisywane kontrakty na dwa lata, co wskazuje na to, że prezes Mieczysław Krawczyk myśli nie tylko o najbliższym sezonie, ale o budowaniu zespołu na lata.

Fort, po podpisaniu kontraktu, otrzymał od Krawczyka koszulkę z logo sponsora, w której ma stawiać się na konferencjach prasowych, a od Bogusława Witkowskiego, reprezentującego radę nadzorczą, puzzle, z których można ułożyć obraz pełnej hali kibiców podczas meczu koszykówki.

- Spróbuję robić w Gdyni taką koszykówkę, żeby hala była pełna jak na tym zdjęciu - skomentował prezent Fort.

Żeby tak się stało, Lotos musi grać w Eurolidze. Choć decyzję o przyznaniu "dzikiej karty" do tych rozgrywek europejska federacja podejmie dopiero w czerwcu, to prezes Krawczyk nie dopuszcza myśli, że Lotos mógłby jej nie otrzymać. Jak sam przyznał, właśnie gra Lotosu w Eurolidze była jednym z warunków pojawienia się Forta w Gdyni.