Corina Ssuschke-Voigt z Atomu Trefl Sopot: Po Pucharze Świata czuję się zmęczona

Po powrocie z wyczerpującego turnieju o Puchar Świata w Japonii, gdzie reprezentacja Niemiec zajęła 6. miejsce środkowa Atomu Trefl Sopot Corina Ssuschke-Voigt przyznała, że czuje się zmęczona. - Zagrałam dziesięć meczów, wszystkie w pierwszej szóstce, a w żadnym z nich nie można było grać na pół gwizdka, jeśli chciałyśmy wygrać. Męcząca była także ośmiogodzinna zmiana czasu, i teraz również potrzebuję kilku dni, by odzyskać swój rytm.
Ssuschke-Voigt w Japonii zaprezentowała się z bardzo dobrej strony. We wszystkich meczach, w których pojawiła się na boisku, wychodziła w pierwszej "szóstce", często świetną grą pod siatką decydując o losach meczu.

- Rozgrywki o Puchar Świata były bardzo ciężkie, ponieważ w dwa tygodnie musiałyśmy rozegrać aż jedenaście meczów - mówi Niemka w rozmowie z oficjalną stroną klubu. - Reprezentacja Niemiec po raz pierwszy od dwudziestu lat miała okazję zaprezentować się w tym turnieju. Nie zabrakło emocji i naprawdę zdarzały się świetne momenty, choć w ostatnich dniach nasza siła wyraźnie opadła, dlatego nie byłyśmy w stanie wygrać tych naprawdę trudnych spotkań. Włoszki grały bardzo dobrze, a my miałyśmy takie wzloty i upadki. W końcówkach były regularniejsze i dokładniejsze od nas. Z Japonią działo się dokładnie tak samo - walczyły niesamowicie w obronie i wiele razy musiałyśmy powtarzać ataki, aby je pokonać i zdobyć jeden punkt. W końcówce również zachowały więcej sił od nas - mówi o porażkach z Włoszkami i Japonkami. Te dwie porażki zadecydowały o tym, że Niemki zajęły ostatecznie 6. miejsce, a kwalifikację olimpijską zdobyły tylko trzy pierwsze zespoły.

Teraz aby uzyskać bilet do Londynu Niemki muszą wygrać silnie obsadzony majowy turniej kwalifikacyjny w Stambule. - Jeśli nie uda się wygrać kwalifikacji w Stambule, to w końcu maja odbędzie się jeszcze interkontynentalny turniej w Japonii - dodaje Ssuschke-Voigt i przyznaje, że mimo zmęczenia cieszy się z powrotu do Sopotu. - Jestem zmęczona. Zagrałam dziesięć meczów, wszystkie w pierwszej szóstce, a w żadnym z nich nie można było grać na pół gwizdka, jeśli chciałyśmy wygrać. Męcząca była także ośmiogodzinna zmiana czasu, i teraz również potrzebuję kilku dni, by odzyskać swój rytm. Mimo wszystko z niecierpliwością patrzę na najbliższe zadania, jakie stoją przede mną w klubie.

Dyskutuj z ludźmi, a nie z nickami - odwiedź profil Trójmiasto.Sport.pl na Facebooku »