Od 0:2 do 3:2, czyli jak Atom Trefl Sopot wypadł w debiucie w Lidze Mistrzyń?

Mecz z Volero Zurich pokazał, że trener Alessandro Chiappini ma w drużynie dynamit. Odpalony w odpowiednim momencie wyniesie Atom Trefl Sopot na siatkarski Olimp.
W środowy wieczór Chiappini długo wyglądał na bezradnego. Kiedy przerywał bezlitosne lanie swoich siatkarek i prosił sędziów o czas, fizjonomią przypominał oszukanego człowieka. Nie na taką grę umawiał się ze swoimi siatkarkami. Na telewizyjnych ujęciach symbolicznie wyglądały chwile, gdy Włoch zaglądał w oczy Małgorzaty Kożuch czy Megan Hodge a te ze strachu odwracały wzrok. Kiedy wracały na boisko dalej zbierały lanie, punkty zdobywając szczęśliwie i incydentalnie. Na tle rozskakanej pod sam sufit i zaprawionej w europejskie boje serbsko-szwajcarskiej młodzieży, sopocianki wyglądały jak bezbronne kadetki. To one miały zdobywać punkty, to one miały dać młodszym rywalkom lekcję prawdziwej siatkówki. Choć w rozgrywkach dopiero debiutowały, to w nogach i głowach meczów o stawkę miały po stokroć więcej. Dwa sety, dwa lodowate prysznice. Liga Mistrzyń nie tak miała wyglądać. Marzenia w jednej chwili stały się koszmarem.

Po drugim secie Chiappini wydusił z siebie tylko jedno zdanie. - Jeśli jesteście chętne do walki, ten mecz nie może się teraz skończyć.

I się nie skończył. Sopocianki wróciły na boisko odmienione, zupełnie, jakby nie widziały tablicy wyników i nie pamiętały, jak tragicznie przed momentem wypadły. Sygnał do ataku dał sam Chiappini. Na boisko posłał te same siatkarki, które sprawiły mu zawód w dwóch przegranych setach. I Małgorzatę Kożuch, która nie potrafiła przebić się przez blok kierowany przez zaledwie 20-letnią Bośniaczkę Brankicę Mihajlović. I Megan Hodge, która w stawach skokowych ma ukryte sprężyny, a w hali Volero długo nie potrafiła zrobić z tego należytego użytku. Na ławkę wróciła też kapitan zespołu Izabela Bełcik. Na boisko weszła na chwilę, ale pomóc koleżankom nie była w stanie.

- Jesteśmy nowym zespołem, trenowałyśmy ze sobą raptem kilka dni - tłumaczyła słaby początek meczu. - Po dwóch setach odnalazłyśmy jednak prawidłową chemię w zespole i wyglądało to już zupełnie inaczej.

Atom wygrał, bo w odpowiednim momencie do gry wróciła Hodge. Amerykanka przebyła w Zurichu daleką drogę. Kiedy na początku drugiej partii Chiappini odesłał ją na ławkę, by ochłonęła po fatalnym początku, reprezentantka USA wyglądała na załamaną. W trzecim, czwartym i szczególnie piątym secie - została bohaterką. Mimo fatalnego wrażenia, jakie pozostawiła po sobie w przyjęciu, 23-letnia przyjmująca grzechy zmyła w ataku. Odpaliła w najważniejszym momencie, bo w tym czasie główna strzelba Atomu - Małgorzata Kożuch - strzelała ślepakami. Kapitan reprezentacji Niemiec wyraźnie potrzebuje kilku, a najlepiej kilkunastu dni odpoczynku. Problem w tym, że Chiappini nie ma kiedy jej wysłać na przymusową rekonwalescencję.

Tylko w ciągu najbliższych siedmiu dni Atom rozegra aż cztery mecze. W sobotę do Ergo Areny przyjeżdża ostatnia w tabeli PlusLigi Stal Mielec, a dwa dni później Gwardia Wrocław. W obu spotkaniach Włoch da szansę rezerwowym, by w najważniejszym meczu przyszłego tygodnia, środowym starciu z Dynamem Kazań jego najlepsze siatkarki były wypoczęte.

Początek sobotniego meczu o godz. 17. Transmisja w Polsat Sport.

Bilety na Atom:

Meczem ze Stalą siatkarki Atomu rozpoczynają w Ergo Arenie prawdziwy maraton meczów. Poza spotkaniem z zespołem z Mielca zmierzą się jeszcze z Gwardią Wrocław (5 grudnia), Dynamem Kazań (7 grudnia), AZS Białystok (10 grudnia), Modrzańską Prostejow (13 grudnia) i Muszynianką Muszyna (18 grudnia). Specjalnie na te mecze, klub przygotował pakiety biletów obejmujących wszystkie sześć meczów (w cenie 80 i 40zł) i trzech spotkań (50, 20zł). Dostępne są następujące pakiety: mecze: 3, 5 i 7 grudnia; 10, 13 i 18 oraz 7, 10 i 13; 5, 13 i 18 grudnia. Dzieci do lat 7 - wstęp wolny.