Siatkarki Atomu Trefl Sopot bez szans w meczu Ligi Mistrzyń z Dynamo Kazań

Przy tak dysponowanym rywalu trudno mieć pretensje do siatkarek Atomu Trefl Sopot, że w pierwszym meczu Ligi Mistrzyń w Sopocie poległy aż 0:3. Dynamo Kazań pokazało, że jest drużyną z innej siatkarskiej bajki
Wicemistrzynie Polski w starciu z Dynamem miały powalczyć przynajmniej o punkt. Boisko zweryfikowało plany sopocianek brutalnie szybko. Już po pierwszej partii oczywistym się stało, że urwanie gościom choćby seta będzie dla Atomu ogromnym sukcesem.

Trener Alessandro Chiappini wytoczył przeciw Rosjankom najcięższe działa. W wyjściowej szóstce znalazła się tylko jedna reprezentantka Polski (libero Paulina Maj). I choć mogłoby się wydawać, że w zespole włoskiego szkoleniowca mogą wystąpić problemy z komunikacją, największym problemem Atomu były rywalki, które w ataku nie pozwalały sopociankom na nic. Małgorzata Kożuch i Neriman Ozsoy nie mogły przebić się przez blok rywalek, a nawet jeśli piłka mijała palce środkowych Reginy Moroz i Mariji Borisienko, to najczęściej lądowała na aucie. Boisko wydawało się za małe, a Rosjanki sprawiały wrażenie, jakby po drugiej stronie siatki było ich więcej.

Podczas drugiej przerwy technicznej, kiedy wyraźnie rozluźnione Rosjanki cieszyły się z wysokiego prowadzenia (16:8) kibice Atomu po raz pierwszy stracili wiarę w odwrócenie losów seta. Atom zdobywał punkty z wielkim trudem i w żaden sposób nie potrafił znaleźć sposobu na zatrzymanie Jekateriny Gamowej. Rosyjska atakująca uderzała piłkę z pułapu nieosiągalnego dla żadnej innej siatkarki, z siłą, której nie powstydziłby się niejeden siatkarz i precyzją, jakiej można Rosjance tylko pozazdrościć.

Gamowa błyszczała, ale w dużej mierze pomogła jej nieomylna rozgrywająca Marina Babieszina, która wybierała rozwiązania najprostsze i zabójczo skuteczne. Zupełnie, jakby między nią a jej koleżankami trener Riszat Giliazutdinow rozpuścił niewidzialną sieć, po której wędrowała piłka.

Kiedy siatkarki Atomu wychodziły na boisko przed trzecim setem, z trybun rozległo się gromkie: "Chcemy tie-breaka, dziewczyny chcemy tie-breaka". Jednak biorąc pod uwagę, co się działo na boisku w pierwszych dwóch setach, szanse na spełnienie pobożnego życzenia kibiców były wówczas bliskie zeru. I choć w końcówce sopocianki w heroiczny sposób potrafiły wyjść na prowadzenie (23:22), w najważniejszym momencie znów dała o sobie znać siła rażenia Gamowej.

- Optymizmem powiało tylko w trzecim secie, dogoniłyśmy rywalki, miałyśmy nadzieję, ale niestety wystartowała pani Gamowa i było po meczu - podsumowała kapitan Izabela Bełcik.

- Rywalki wszystkie sety zaczynały bardzo agresywnie na zagrywce i ataku, a my nie potrafiliśmy znaleźć na to sposobu - tłumaczył po meczu Chiappini. - Po drugiej stronie siatki stała dziś jednak wielka drużyna. Różnica, którą dziś zobaczyliśmy nie jest tak duża, jak wskazuje na to wynik. Może powinniśmy bardziej zaryzykować w ataku i zagrywce? Teraz wiemy nad czym musimy pracować.

Chiappini nie zgodził się też z zarzutem, że jego drużyna przegrała mecz w szatni. - Nie przestraszyliśmy się nazwy "Dynamo". Owszem mają świetne zawodniczki, takie jak choćby Gamową, ale to nie jest tak, że ona jedna wygrała mecz. My też mamy doświadczone siatkarki i wierzę, że potrafimy grać na podobnym poziomie - zakończył Włoch.

W drugim meczu w Grupie C Modrzańska Prostejow przegrała z Volero Zurich 1:3.

Atom Trefl Sopot - Dynamo Kazań 0:3. Sety: 15:25, 19:25, 23:25. Atom: Fernandez Navarro, Glass, Ssuschke-Voigt, Hodge, Ozsoy, Kożuch, Maj (libero) oraz Świeniewicz, Saad, Tokarska, Bełcik. Dynamo: Borisienko, Machno, Larson, Gamowa, Babieszina, Moroz, Ułanowa (libero) oraz Kuzniecowa, Chrżanowska, Kurihara.

Widzów: 3240.

TABELA GRUPY C

1. Dynamo256:2
2. Volero 2 4 5:4

3. Atom223:5
4. Modrzańska 2 1 3:6

Więcej o: